Roborock S6 | recenzja

Instynkt podpowiada mi – jeżeli coś wykonuje za Ciebie daną czynność, musisz to pokochać. I ja się z tym absolutnie zgadzam (a mój kręgosłup też). Roborock S6 to bohater mojej dzisiejszej recenzji. Usprawnione funkcje względem poprzednika oraz kilka nowych sprawiły, że ciężko było się nam rozstać.

Roborock S6 – nowe sprzątające dziecko

Z Roborockiem S5 nie miałam do czynienia, jednak z informacji, jakie znalazłam w Internecie, wiem, że stał się absolutnym hitem. Wszystko dzięki całkiem niezłym parametrom i stosunkowo niskiej cenie. Czytając nieco o nim, jestem w stanie stwierdzić, że oferował znacznie więcej od słynnego iRobota, za którego trzeba słono zapłacić. By zbyt długo nie osiadać na laurach, na rynku pojawił się kolejny model – Roborock S6, podnosząc konkurencji poprzeczkę nieco wyżej.

Egzemplarz, który trafił do mnie, na 2 minuty po wyjęciu z pudełka został ochrzczony imieniem Błażej. Nie wiem dlaczego, nie pytajcie. Pasowało mi to. „Błażej, nie po nogach!”, „Boże, Błażej, gdzie tam leziesz!?”. No, tym bardziej że będąc poza domem, dzwoniłam do mamy, komunikując jej „Mamo, Błażej utknął pomiędzy meblami, czy mogłabyś go podnieść i nacisnąć guzik? Tak, wiem to z aplikacji, Mamo.”. Myślę, że w krótkim czasie moja mama całkiem przy mnie osiwieje.

Zgadnij kotku co mam w środku

Na pudełku umieszczono wszystkie najważniejsze informacje, w tym szczegółową jego zawartość. Oprócz Roborocka S6 znajdziemy:

Nie mogę zapomnieć o przedstawieniu Wam najważniejszych informacji. Oto i paczuszka podstawowych parametrów Błażeja, tzn. Roborocka S6:

Roborock S6 – wygląd

Osobiście mam słabość do każdego sprzętu w kolorze bieli. Mam biały telefon, białego laptopa, wszystkie możliwe kable są białe. Więc fakt, że Roborock S6 al’a Błażej trafił do mnie właśnie w tym kolorze, bardzo mnie ucieszył. Jedyny minus urządzeń w tym kolorze jest taki, że utrzymanie ich w nieskazitelnej czystości jest nie lada wyczynem. Ale nie niemożliwym do wykonania.

Z tego, co zdążyłam sobie porównać urządzenia pomiędzy S5 a S6 to wizualnie niewiele się od siebie różnią. Na górnej części robota widać wystającą, niewielką wieżyczkę, w której znajduje się laser. To właśnie dzięki niemu Roborock S6 skanuje pomieszczenia, tworząc mapy. Co jeszcze znajduje się na wierzchu? 3 przyciski: włącznik, powrót do stacji ładującej i tryb odkurzania punktowego.

Po podniesieniu klapy urządzenia naszym oczom ukaże się pojemnik na kurz z zainstalowanym już filtrem HEPA oraz mała szczoteczka do czyszczenia. Została skonstruowana w taki sposób, że można dzięki niej wyczyścić każdy zakamarek robota.

Pod klapą Roborocka S6 znajdziemy również diody Wi-fi oraz Reset.

A co się dzieje od spodu?

Podwozie urządzenia wygląda zdecydowanie ciekawiej. Możemy zauważyć zmiotkę z gumowego tworzywa, turboszczotki z gęstym i miękkim włosiem, czujniki, koła i wyprofilowane miejsce na zaaplikowanie mopa.

Aby Błażej (Roborock S6) zawsze był w pełni gotowy do działania, potrzebuje mieć dostęp do stacji ładującej. Im łatwiejszy dostęp do niej, tym sprawniej nasz robot będzie do niej wracał. Najlepiej umieścić ją przy ścianie, by z każdej strony był ok. 1 metr wolnej przestrzeni.

Do stacji dołączono kabel zasilający i wodoodporną matę. Rozwiązanie idealne, kiedy zapomnimy o zrzuceniu mopa z pojemnikiem na wodę – unikniemy zniszczenia paneli. Kabel można zawinąć z tyłu stacji. Więc obawy o przeciągające się przez cały pokój kable możecie odłożyć na bok.

Obsługa Roborocka przez
Mi Home

By móc w pełni korzystać z umiejętności Błażeja, musiałam pobrać aplikację Mi Home. Jest to aplikacja dostarczana przez Xiaomi. Firma Roborock jest, podobnie jak kilka innych, elementem ekosystemu Xiaomi, więc aplikacja obsługuje również wszystkie sprzęty Roborocka.

Urządzenie połączyło się z telefonem poprzez Wi-Fi. Sama aplikacja bez problemu znalazła robota w pobliżu i dodała go do urządzeń. Cały proces zajął zaledwie kilka chwil, wiec od razu rozpoczęłam zabawę.

Roborock S6 posiada wiele ułatwiających życie funkcji. Dzięki aplikacji możemy zaprogramować urządzenie tak, by odkurzało w poszczególne dni tygodnia, wybrane przez nas pomieszczenia oraz podczas wybranych przez nas godzin. Funkcja bardzo przydatna, kiedy jesteśmy poza domem. Sama, organizując w trakcie testów event, nie byłam obecna w domu i nie miałam możliwości sprzątania. Błażej załatwił temat za mnie. Zdziwienie ekipy, kiedy stałam sobie oparta o ścianę i „odkurzałam” śledząc trasę robota – bezcenne. By móc to zrobić, wystarczy mieć dostęp do Internetu, a Roborock S6 musi być stale połączony z domową siecią Wi-Fi.

Dzięki mapie pomieszczeń można w łatwy sposób zaplanować sobie sprzątanie wybranego pokoju. Ma przyjść ziomek z pracy na partię FIFY dzisiejszego wieczoru? Niech robot wysprząta salon w trakcie Twojej wizyty w sklepie (po chipsy, oczywiście).

Gdyby tego było mało, Roborock S6 został wyposażony w 4 poziomy regulacji mocy odkurzania – sterowane również z aplikacji: cichy (oznakowany księżycem niczym tryb nocny), zbalansowany, turbo oraz tryb MAXymalnego wykorzystania. Z ciekawości nastawiłam urządzenie na sprzątanie o 3:00 w sypialni, by przekonać się, czy tryb cichy jest rzeczywiście cichy. Jedyne co przeżyłam to zawał serca i paniczne poszukiwanie telefonu, by go wyłączyć. Nie polecam aktywować robota nocą w pomieszczeniu, w którym aktualnie śpicie.

Chcąc śledzić poczynania swojego robota, z poziomu aplikacji mamy dostęp do historii sprzątania, w której znajdziemy czas sprzątania, wysprzątaną powierzchnię w m2 oraz trasę jazdy. Przynajmniej dowiemy się, że nasz robot nie udaje pracy i faktycznie bierze się za nas do solidnej roboty.

Oprócz tego mamy również wgląd do statystyk, z których dowiadujemy się o procentowym zabrudzeniu poszczególnych elementów. Można z tego łatwo wywnioskować, kiedy dana część wymaga wymiany na nową lub generalnego oczyszczenia. Bardzo przydatna rzecz.

Poziom zabrudzenia poszczególnych elementów – Roborock S6

Funkcja, którą bawiłam się chyba najdłużej to możliwość zdalnego sterowania jazdą Roborocka. By było to możliwe, telefon musi być połączony z tą samą siecią Wi-Fi co urządzenie. Opcje są dwie – można to robić „guzikami nawigacyjnymi” lub „joystickiem”. Z joystickiem się niestety nie pokochaliśmy albo po prostu nie mam do tego cierpliwości.

Jeżeli chcecie, by również inni domownicy mogli sterować i planować sprzątanie, wystarczy udostępnić sterowanie z poziomu aplikacji. Jeden warunek: konto w Mi Home.

Żeby nie było zbyt nudno, Błażej to całkiem wygadany robot. Kiedy rozpoczyna sprzątanie, mówi o tym. Kiedy kończy – mówi o tym. Kiedy go podniesiemy – informuje nas o ponownym aktywowaniu sprzątania po odłożeniu go na miejsce. Po zakończonym sprzątaniu komunikuje, że zmierza do stacji ładującej. Kiedy robot ucieknie Ci za meble i nie widzisz go – z poziomu aplikacji możesz go „przywołać”. Nawet po włożeniu i zdjęciu pojemnika z wodą, robot mówi. Strach się bać, co jeszcze mógłby powiedzieć… A no właśnie – może zacząć mówić po niemiecku!

Roborock S6 współpracuje z asystentem Google, więc jeżeli lubicie sobie porozmawiać z urządzeniami, to będziecie mieli do tego kolejną okazję. Ja przeżyłam pierwszą w swoim życiu aktualizację odkurzacza i mogę wykrzyczeć na całe gardło: DOŻYŁAM TEGO.

Mapy pomieszczeń

By Roborock S6 mógł nas wyręczyć podczas sprzątania (które przecież wszyscy tak uwielbiamy), musi stworzyć mapę pomieszczenia. Urządzenie w trakcie jazdy sporządza mapę, następnie zapisując ją w swojej pamięci. To właśnie dzięki temu możemy wyznaczać obszary, które nasz robot ma posprzątać. Dlaczego? Bo zapisując w pamięci mapę, automatycznie dzieli mieszkanie na poszczególne pomieszczenia. Jak? Wydaje mi się, że na podstawie przejechanych progów. Jeżeli zdarzy się, że robot źle podzielił pomieszczenia, możemy ją ręcznie zmodyfikować. Żeby było ciekawiej, mapy nie tylko są zapisane w pamięci. Mamy możliwość zapisania wielu map, do których w każdej chwili możemy mieć dostęp z aplikacji.

Znajomy z pracy, który ma w swoim mieszkaniu Roborocka S5 powiedział mi, że jego robot nie chce wjechać na czarny dywan. Prawdopodobnie dlatego, że interpretuje czarną powierzchnię jako dziurę i ją omija. Chciałam, nawet bardzo, sprawdzić, czy tak samo dzieje się w S6, jednak nie mam czarnego dywanu, ani ręcznika. Wierzę, że ktoś inny się skusi i sprawdzi. Będąc przy temacie dywanów przypomnę, że w aplikacji można włączyć funkcję rozpoznawania dywanów – robot zwiększa wtedy moc po wjechaniu na dywan.

Jeśli chodzi o przeszkody na powstałej mapie pomieszczeń mogę powiedzieć niewiele. Progi w moim domu mają powyżej 2 cm wysokości i każdy pokój jest na nieco innym poziomie, więc Błażeja najzwyczajniej w świecie musiałam ręcznie przenosić. Jednak z paneli na dywan wjeżdżał bez najmniejszych problemów i chwała mu za to.

Błażej, sprzątamy!

Myślę, że kwestie techniczne i magiczne funkcje Roborocka mamy już za sobą. Nadszedł czas na słów kilka o samym sprzątaniu. W domu mam 3 koty, które (jak każdy wie) latem gubią największą ilość sierści. Sierść ostatecznie jest wszędzie i w ogromnych ilościach. Ponadto, na łapkach, pomiędzy opuszkami często wynoszą pojedyncze kawałki żwirku. Roborock S6 miał zatem nie lada wyzwanie.

Robot planuje sobie trasę, objeżdżając krawędzie pomieszczenia, a następnie wypełnia środek, jeżdżąc wężykiem od lewej do prawej. Śmiesznie wyglądało, kiedy wjeżdżał w szczelinę, mając 0,5 cm „manewru” i przez 2 minuty odbijał się, by ostatecznie wyjechać. Nikt mu po udanym wyjeździe nie rozłożył czerwonego dywanu, ale przynajmniej przestał stukać.

Pojemnik dość szybko się zapełnił. Może dlatego, że w sypialni moja Zuzia spędza 90% czasu i ilość sierści oraz kawałków eko-skóry z kanapy (tak, dopadła ją i już nic jej nie uratuje) jest dość duża. Jak zobaczycie na zdjęciu poniżej, Księżniczka Zuzanna Pierwsza nie okazuje zadowolenia z posprzątania jej sierści.

Pojemnik musiałam opróżnić i umyć po dwóch dniach, w których to robot opuszczał stację ładującą i rozpoczynał sprzątanie. Jeżeli macie zwierzaki – nie zwlekajcie. Taki robot to jeżdżące złoto w walce z nadmierną ilością sierści. Poradził sobie na 5+!

Patrząc na minę Zuzi – po prostu nie wiem jak to skomentować…

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, Roborock S6 jeździ ciszej od swojego starszego brata. Różnica to 4 decybele mniej. Czy moje koty były zachwycone tym faktem? Nie, nie znajdziecie poniżej zdjęcia kotów jeżdżących na robotach, które królują w Internecie. Zuzia uciekała na pułap nieosiągalny przez Błażeja (kanapa, krzesło, parapet, łóżko, moje ramię). A Misiek utrzymywał bezpieczną odległość minimum 3 metrów od robota. No koty idealne…

Nic dodać nic ująć…

Pamiętam, kiedy Błażej utknął gdzieś pomiędzy oponą (tak mam oponę w sypialni) a ścianką. Okazało się, że jedna z zabawek mojego kota, o której zapomniałam, wplątała się w koła. Byłam poza domem i chciałam sprawdzić, czy robot sam rozpoczął sprzątanie zgodnie z ustawionym harmonogramem. Na aplikacji pojawił się komunikat o tym, że robot aktualnie ma mały problem. Całe szczęście, że wystarczył telefon do mamy – tak, ten wcześniej wspomniany.

Roborock S6 – mopowanie

Jeżeli myślicie, że Roborock wyręczy Was od obowiązku mycia podłogi, to jesteście w błędzie. Jest to raczej opcjonalna funkcja lekkiego odświeżenia podłogi na mokro. Z mopowaniem raczej nie ma nic wspólnego, ale zawsze jest to jakaś dodatkowa opcja. By móc z niej skorzystać, wystarczy podpiąć do robota pojemnik na wodę z osadzoną ściereczką. W trakcie jazdy ściereczka jest stopniowo zwilżana. Możemy sami regulować intensywność zwilżania, jednak nie zapominajmy – to tylko woda bez żadnego środka czyszczącego. Więc porzućcie marzenia i weźcie sprawy (mopa) w swoje ręce.

Podsumowanie – Roborock S6

To było moje pierwsze spotkanie z robotem sprzątającym. I pierwsze co powiem, to… jest mi bardzo, ale to bardzo przykro, że muszę się pożegnać z Błażejem. Moje koty są tym faktem zachwycone, ja jednak nie za bardzo (no spodobało mi się, że nie muszę odkurzać, a mój chory kręgosłup już płacze).

Roborock S6 to idealne rozwiązanie dla każdego. Sprawdzi się w każdym mieszkaniu, poradzi sobie z uprzątnięciem sierści po zwierzakach, żwirkiem, liśćmi kwiatów i innymi zabrudzeniami. Nie jest tak bardzo cichy, jak mogłoby się wydawać, jednak można się przyzwyczaić. Myć podłogę musicie, niestety, własnoręcznie. Wiadomo też, że robot nie dotrze do każdej szczeliny w pokoju i trzeba będzie po nim poprawiać. Jest to jednak znakomite urządzenie, które pozwoli nam zaoszczędzić czas, jaki przeznaczamy na sprzątanie. Ceny wahają się pomiędzy 2400 -2500 zł i to urządzenie jest absolutnie warte każdej tej złotówki.

Dziękujemy firmie Jamicon, oficjalnemu polskiemu dystrybutorowi marki Roborock, za możliwość testów urządzenia.

Ze swojej strony, jako córka, siostra, wnuczka, chrześniaczka, kuzynka i koleżanka górników, DZIĘKUJĘ ZA KOOOPAAALNIOOOKIII!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MikeTheLike pisze:

Mam poprzednią generację (S5) i nie wiem czy wymieniać. Warto?

Tsumi pisze:

Nie miałam styczności z poprzednią generacją, jedynie udało mi się coś niecoś przeczytać i zobaczyć w Internecie.
Według tego co sama sobie porównałam, jest lepiej od poprzednika i warto wymienić.

Hajer pisze:

Kooopaaalnioookiii :ddd

Ania pisze:

Hej, podpowiesz mi jak zapisuje się kilka map? Mam zapisany parter i jak puszczam go na pietro to korzysta z mapy parteru i się gubi.

Tsumi pisze:

Musisz w Ustawieniach zaznaczyć „map saving mode”. Jak już to zrobisz, pozwalasz (Błażejowi) na wykonanie pełnego sprzątania parteru + czekasz, aż wróci do bazy. Następnie przenosisz bazę na piętro i startujesz z nowym sprzątaniem. Błażej sam rozpozna, że pomieszczenie się zmieniło i sam rozpocznie tworzenie drugiej mapy. I tu pojawia się haczyk – musisz za każdym razem wracać z bazą lub zainwestować w drugą, którą pozostawisz na piętrze.

Ania pisze:

Ok dziękuję, tylko mój Robcio chyba jest mniej błyskotliwy, bo jak przeniosłam go z bazą to myślał, że jest na dole i kręcił się w kółko i obijał o ściany… Spróbowałam bez bazy, to radzi sobie trochę lepiej, ale bez szału 🙁

Maciej pisze:

A jak zapisać te dwie mapy? U mnie po stworzeniu mapy drugiego piętra z pamięci (backup map) znika mapa piętra poprzedniego.

Tsumi pisze:

Roborock S6 umożliwia zapisanie do 3 map. Zrobienie każdej nowej automatycznie kasuje najstarszą. Zerknij w opcję „Manage map”.

Przy okazji, łap filmik: https://www.youtube.com/watch?v=3r4u99TCPos
Najlepiej, jak będziesz co jakiś czas sprawdzał nowe. Będziesz miał możliwość wyeliminowania nurtujących Cię pytań na przyszłość. 🙂