Deerma VC20 i VC40 | recenzja

Wszyscy doskonale wiemy, że sprzątanie nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Producenci starają się jednak zrobić wszystko, by umilić ten proces. Oprócz sprzątającego samodzielnie Roborocka i jego kuzynów, seria Deerma umożliwia spalanie kalorii w wygodny sposób. Model VC20 i VC40 to odkurzacze bezprzewodowe, które pomogą nam posprzątać nawet samochód! Serdecznie żegnamy się z kablami!

VC20 i VC40 – zawartość opakowania

Oba modele dotarły do mnie w jednym pudełku – ogromnym pudełku. Na szczęście w domu ma się kto zająć przeniesieniem ciężarów z jednego pomieszczenia do drugiego. I tak, po rozpakowaniu wielkiego pudełka ukazały się mi dwa modele bezprzewodowych odkurzaczy. Miałam dylemat, od którego zacząć rozpakowywanie, jednak postanowiłam skupić się najpierw na VC20, a dopiero później na VC40 – by mieć porównanie.

Deerma VC20 – specyfikacja i zawartość opakowania:

Zawartość opakowania:

Deerma VC40 – specyfikacja i zawartość opakowania:

To już lepsza i mocniejsza wersja odkurzacza. Po samym wyposażeniu można się domyślić, że ma się przyjemność obcowania z konkretnym urządzeniem.

Zawartość opakowania:

Pierwsze wrażenia VC20

Nie mogło być inaczej – pierwszą osobą, której spodobała się zawartość przesyłki, była moja mama. Kompaktowy rozmiar, niewielka waga, brak przewodów i modułowość przemawiają na korzyść urządzenia. To właśnie dzięki modułowej konstrukcji sprawdza się doskonale jako pomocnik podczas sprzątania samochodu oraz trudno dostępnych zakamarków. Wymienne końcówki, całkiem wygodny uchwyt i można wysprzątać praktycznie każde miejsce w domu. Duży plus za wygodę i komfort podczas odkurzania – urządzenie bardzo dobrze się „prowadzi” (jakkolwiek to brzmi). Minus – odkurzanie dywanu już nie jest takie przyjemne, można by powiedzieć, że średnio sobie z tym radzi.

Już na pierwszy rzut oka widać, że każdy element jest wykonany solidnie, a materiały wykorzystane do produkcji są wysokiej jakości. Uwielbiam białe rzeczy, więc od razu mi się spodobał. Na co należy zwrócić uwagę, to na fakt, że Deerma VC20 jest modelem o niewielkiej mocy. Doskonale radzi sobie z kurzem, piaskiem i niewielkimi zanieczyszczeniami. O mocniejszym bracie już niebawem…

Jak już wszyscy wiedzą, w domu mam koty. Z sierścią radzi sobie również bardzo dobrze. Zuzia oczywiście nie polubiła się z odkurzaczami, jej strata. Słabszy model jest idealny do szybkiego „ogarnięcia” mieszkania, przed wizytą gości. Diody umieszczone na górze jednostki głównej cały czas informują o poziomie akumulatora, dzięki czemu można w łatwy sposób kontrolować sprzątanie. No cóż, w końcu w którymś momencie się rozładuje i trzeba będzie naładować. A wtedy można sobie zrobić przerwę, napić się herbaty, przeczytać jakiś artykuł – przynajmniej wymówka logiczna i sensowna, czyż nie?

Czyszczenie pojemnika jest banalnie proste – wystarczy odkręcić, pozbyć się brudu i zamontować w odpowiednie miejsce. Odkurzacz został skonstruowany w taki sposób, by bez dodatkowego stojaka mógł stać gdzieś w rogu pokoju, bez obaw o jego przewrócenie. Dla osób, które nie wymagają wiele i za sprzątaniem nie przepadają – produkt idealny.

VC40 – mocniejszy, znaczy lepszy

Tu już robi się ciekawiej. Deerma VC40 jest mocniejsza i daje więcej możliwości podczas sprzątania. Standardowo, na górze jednostki głównej zostały umieszczone diody, informujące o poziomie naładowania akumulatora. Po pierwszym uruchomieniu odkurzacza od razu można zauważyć znacznie większą moc. Na pierwszy rzut „ucha” stwierdzam, że jest nieco głośniejszy, ale to wszystko wina większej mocy i możliwości urządzenia.

Mała rzecz, a cieszy, czyli diody LED, które doświetlają powierzchnię przed nami. Bardzo przydatna rzecz, zwłaszcza, kiedy sprzątamy wieczorami lub w miejscach, do których nie dociera światło.

Nie ukrywam, Deerma VC40 wyglądem bardziej mi odpowiada. Doskonale radzi sobie z codziennymi zabrudzeniami, sierścią, ale i żwirkiem, którego u mnie na podłodze często pod dostatkiem. Nawet w miniony weekend musiałam sobie zrobić przerwę. Krótki dialog z mamą:
– Dlaczego nie sprzątasz tylko grasz na konsoli?
– Bo mi się odkurzacz ładuje.
Jak nie Błażej i sprzątanie bez mojej ingerencji, tak trzeba ładować odkurzacze. Co ta technologia z nami robi…

Deerma VC40 sprawdził się podczas sprzątania samochodu wyśmienicie. Uchwyt jest wygodny, choć czuć ciężar jednostki głównej urządzenia. Z dywanem również nie było większych problemów, szczególnie po włączeniu mocniejszego trybu pracy. Jedyny minus jaki zauważyłam – mimo rewelacyjnego prowadzenia odkurzacza, zbiera on zanieczyszczenia jedynie wtedy, kiedy przesuwamy go po powierzchni do przodu. Kiedy wracamy – zanieczyszczenia wracają razem ze szczotką i zostają zebrane dopiero po ponownym przesunięciu do przodu. Dlaczego tak się dzieje? Podejrzewam, że winowajcą są kręcące się szczotki. Jednak, jak do wszystkiego, nawet do tego można się przyzwyczaić. Po wymianie szczotki przerzuciłam się na odkurzanie dywanu – trochę głośno, ale radzi sobie bardzo dobrze.

Kici, kici, meow

Szczotka elektrostatyczna przydała mi się nie tylko podczas pozbywania się sierści mojego kota z mebli, ale również po raz pierwszy od kilku tygodni właśnie dzięki niej usunęłam kurz z mebli. Z samej góry. Tam, gdzie nie sięgam swoim odkurzaczem i swoją ręką podczas sprzątania. Dziękuję bardzo.

W zestawie dołączono uchwyt dla odkurzacza, więc można go zamontować w dowolnie wybranym miejscu i bezpiecznie odłożyć urządzenie. Nie zdążyłam go zamontować, bo mogłabym się nie wytłumaczyć z kolejnych dziur w ścianach.

Który lepszy?

Deerma VC20 i Deerma VC40 to kolejne, bardzo fajne zabawki. Każdy model zasługuje na wielkie brawa i słowa uznania. Wiadomo, że model VC40 wygrywa ten pojedynek nie tylko poprzez większą ilość dodatkowych akcesoriów dostępnych w zestawie. Jest przede wszystkim mocniejszy i radzi sobie z większą ilością zanieczyszczeń. Model VC20 znajdziecie w sklepach w cenie ok. 330 zł, a VC40 w granicach 600 zł.

Sami musicie się zdecydować, jaki model będzie odpowiedni dla Waszych oczekiwań. Dla mnie wizualnie – VC40, mocą i skutecznością – VC40. Ale modeli jest kilka i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. I pamiętajcie – jeżeli ktoś Wam mówi, że jakaś końcówka jest dedykowana do odkurzania poszczególnych elementów, udowodnijcie, że można nią posprzątać wszystko.
Żartowałam.

P.S. Dziś jest dzień „caps loock’a”, więc MOŻECIE SOBIE POKRZYCZEĆ PISZĄC.

Dziękujemy firmie Jamicon, oficjalnemu polskiemu dystrybutorowi marki Deerma, za możliwość testów urządzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *