Andres Urena

Bitwa o rękę kobiety, czyli idealna opaska fitnessowa

Kto powiedział, że tylko absztyfikanci mogą walczyć o kobiecą rękę? Okazuje się, że w naszej redakcji bitwę o rękę kobiety stacza Fitbit z Xiaomi. Wynik? Sami się przekonajcie, która opaska nas przekonuje.

Idealna opaska

Gdyby redaktorki Cat5 miały dostać opaskę fitnessową, byłaby ona złota z bladoróżowym paskiem – lub z wymiennym paskiem w każdym kolorze tęczy, miałaby obowiązkowo liczenie kroków, kalorii i koniecznie budzik. Jej aplikacja byłaby bogata, intuicyjna i znacznie wykraczająca poza możliwości dawane przez sprzęt. Znalazłby się w niej kalendarz, śledzenie diety i monitorowanie snu. Byłaby też możliwość obliczenia, ile czasu zajmuje nam dojście do pracy. Z uwzględnieniem tego, że droga będzie pokonana w butach na obcasie.

Pasek nie ocierałby o nadgarstek, nie latałby też zbyt luźno. Bez względu na masywność kobiecej ręki, dziurek do zapinania byłoby wystarczająco dużo. Taka opaska trzymałaby na baterii miesiąc bez konieczności ładowania. Dzięki temu wyjazd na wakacje bez ładowarki nie oznaczałby rezygnacji z monitorowania aktywności.

Nasza idealna opaska pozwalałaby na odczytywanie SMS-ów, a nawet na odbieranie lub odrzucanie połączeń telefonicznych.

Byłybyśmy nawet gotowe zapłacić za wersję PRO aplikacji, jeśli pozwalałaby na zarządzanie Spotify z poziomu opaski.

Jak jednak wygląda realny świat opasek naszymi oczami?

Przeprowadziłyśmy krótką wymianę zdań na temat używanych przez dziewczyny w redakcji opasek fitnessowych. Siedem z nas je nosi na rękach. Trzy Fitbity w wersji Charge 2 i Alta HR, cztery Xiaomi, w tym trzy MiBand 2 i jeden Amazfit Bip. Czy uważamy, że zapięłyśmy dobry i odpowiedni sprzęt na rękach? Ogólnie tak. Czytajcie dalej, ale bez względu na wybór sprzętu – polecamy noszenie smartopasek!

Wygląd, dopasowanie

Wszystkie jesteśmy zadowolone z naszych opasek pod tym względem. MiBand wprawdzie przeznaczono na nadgarstki nieco masywniejsze niż średnia redakcyjna i opaska jest lekko za luźna. Za to za niewielkie pieniądze można zamówić paski we wszystkich kolorach tęczy. To lubimy, bo przecież każda z nas jest inna. Jest dobrze, gdy to, co nosimy pomaga w odzwierciedleniu naszego charakteru. Podobnie jest z kolorystyką w przypadku sprzętu Fitbita – zarówno Charge 2, jak i Alta HR mają wymienne paski, a Patrycja uważa, że jej złota Alta HR z bladoróżowym paskiem wygląda jak biżuteria, nie przyrząd sportowy. Jest to zdecydowanie na plus, bo funkcjonalność i ozdoba to jest to, czego potrzebujemy. Jedyne prawdziwe zażalenie wobec opaski fitnessowej polega na tym, że drobne ręce kobiece nie zawsze wyglądają dobrze z większym sprzętem.

Tu ukłon w stronę producentów: lubimy je nosić, lubimy, by ozdabiały nasze ręce. Róbcie je właśnie takie! Konieczność dorobienia dodatkowej dziurki w pasku lub „latanie” opaski wokół nadgarstka to nasze główne bolączki.

Funkcjonalności

Ulubiona funkcjonalność fitopaski? Zegarek. Trochę to nietypowe, prawda? Super fitnessowa opaska, a Ania wyznaje, że jej ulubioną funkcjonalnością jest zegarek. To niech nosi zegarek, chciałoby się jej powiedzieć, ale po wnikliwszej analizie okazuje się, że jeszcze jest liczenie kroków i budzik. Tu wszystkie dziewczyny z redakcji są zgodne: warto oddać rękę w zamian za motywację do wyrabiania dziennej normy (zwykle to 10K kroków). Lubimy też analizę snu (do monitorowania w aplikacji) i przypominanie o konieczności poruszania się, gdy zbyt długo się siedzi na tyłku. Opaski pozwalają również na zadbanie o siebie i poznanie swojego cyklu dobowego. Patrycji szkoda, że jej Alta HR nie liczy pięter, bo to niesprawiedliwe, że takie kroki są równie ważne, jak te po płaskim. Tę funkcję znajdziecie z kolei w Charge 2. Patrycja, może czas na zmianę?

Opaski fit zbliżają się także w jednej funkcjonalności do smartzegarków: można na nich wszystkich odczytać SMS, a na niektórych także otrzymać powiadomienie o przychodzącym połączeniu telefonicznym. Magda ceni sobie możliwość odrzucenia połączenia na MiBand, czego żaden z modeli opasek Fitbita nie umie zrobić.

Na tym tle opaska Landminecat wyróżnia się możliwością przełączania utworów na Spotify, bo Amazfit Bip pozwala na zarządzanie niektórymi funkcjami wybranych aplikacji. To wygląda na funkcjonalność, która umiliłaby czas poświęcony na aktywność sportową, z pewnością! No bo kto by nie chciał zarządzać playlistą bezpośrednio z opaski?

Obsługa

Wszystkie opaski z dość dużą łatwością paruje się za pośrednictwem Bluetooth z telefonem, tabletem czy komputerem; ważne jest to, że wszystkie bez problemu współpracują równie dobrze z iOS, jak i Androidem (a nawet z Windowsem 10).

Dziewczyny z redakcji równo chwalą aplikacje mobilne, bo są intuicyjne, czytelne, ładne i oferują bogate możliwości konfigurowania urządzeń, a wręcz wykraczają poza to, co daje sama opaska. Angelika śledzi w niej wagę i dietę (integracja z MyFitnessPal) oraz obserwuje swoje statystyki snu, porównując ze średnią kobiet w podobnym wieku. Patrycja uznaje fitbitową aplikację za lepszą niż Aktywność od Apple Watcha czy innych opasek. To plus dla Fitbita! Magda twierdzi, że twórcy mogliby znacznie więcej wyciągnąć z urządzenia i pokazać to w aplikacji. Może to świadczy o tym, że Xiaomi powoli rozbudowuje wachlarz opcji i warto im dać szansę? Przypadek Landminecat jest znowu specyficzny: ma do wyboru dwie aplikacje. Podstawowa jest darmowa, a wersja PRO kosztuje 13 złotych i to właśnie w niej można podpinać funkcje pod przyciski i gesty, jak dla wspomnianego wcześniej Spotify. Pytanie do użytkownika – czy warto za takie funkcjonalności dopłacić? Na pewno możliwość decydowania jest zawsze w cenie.

Ładowanie i czas na baterii

Ładowarki dołączone do naszych opasek są w każdym przypadku specyficzne i są zawsze dołączone do produktu. Te fitbitowe mają charakterystyczne kleszcze – dzięki nim ładowarka do opaski odróżnia się w plątaninie kabelków, co według Angeliki jest dużą zaletą, szczególnie jeśli używa się wielu okablowanych sprzętów. Może to być też wada – takie wystające kleszcze nie są zbyt wygodne w transporcie, co może być przeszkodą dla osób sporo podróżujących, jak Ania. To, że są to ładowarki przeznaczone do konkretnego modelu, nie ułatwia współdzielenia, jeśli ktoś ma jeszcze inną opaskę w Twoim otoczeniu, nawet jeśli jest tego samego producenta. A dodatkowo, na co zwraca uwagę Patrycja, jeśli się zapomni ładowarki na urlop, to po kilku dniach trzeba pożegnać się z monitorowaniem aktywności.

To sprowadza nas do pytania o to, jak często ładujemy nasze opaski. Przyznać trzeba, że jest naprawdę dobrze, szczególnie gdy porównamy z ładowanymi codziennie smartzegarkami. Fitbity wytrzymują nawet tydzień i jest to bardzo dobry wynik.

Motywacja

Opaskę fit ma się po coś. Służą nam one przede wszystkim do monitorowania tętna i snu, a także budzenia za pomocą wibracji na ręce, nie budzika. Patrycja wspomina, że gdy alarm wibracyjny miał ustawiony jej chłopak, to budziła się ona, a potem budziła chłopaka, który miał opaskę. Zatem… Patrycja też sprawdzi się w roli opaski, ale może być problem z noszeniem jej na nadgarstku.

Ogólnie opaski jednak nas do czegoś motywują: do zrobienia jak największej liczby kroków i zdobywania nagród, kolejnych odznak. Najlepszą motywacją jest jednak rywalizacja, co Fitbit umożliwia w świetny sposób. Zamykanie kółek na fitbitowej Alcie to sposób na osiągi dla Angeliki. Na Magdę zaś działa sama myśl o tym, że trzeba zrobić minimalną liczbę kroków, a jeśli pójdzie zbyt późno spać, to aplikacja Xiaomi do MiBand na nią nakrzyczy!

Inne opcje

Rozmawiając o opaskach fitnessowych, zwróciłyśmy też uwagę na to, czy są wodoodporne. Niestety — nie są. Żadna z używanych przez nas opasek nie jest wodoodporna, przynajmniej na tyle, by na przykład w niej pływać – tego żal Ani. Xiaomi przewyższają Fitbity o tyle, że można w nich brać prysznic. Wszystkie zaś nie zepsują się po ochlapaniu przy myciu garów. Okazuje się więc, że kobiety do garów, dodatkowo użytkowniczki Xiaomi pod prysznice, a z pływania nici.

Dziewczyny podkreślają znakomity kontakt z Fitbitem, w przypadku np. popsucia się paska. Ania czuje się dopieszczona przez firmę: gdy w jej poprzednim Charge brzydko wybrzuszył się pasek po niecałym roku używania, Fitbit dostarczył nową opaskę, Charge 2, na wymianę. Z kolei Angelika po zgłoszeniu, że wyłamało się zapięcie, dostała trzy nowe paski. Za to paski za 0,99 dolarów w pewnym-znanym-chińskim-sklepie-online to prawdziwy szał i według Kamili można zwariować od ich nadmiaru.

Wady

Opaski nie są pozbawione wad, o kilku już wspomniałyśmy. Xiaomi MiBand mogłaby być bardziej precyzyjna w pomiarach. Ale – z drugiej strony – za taką cenę, nie można narzekać, mówi Tsumi. Angelice brak większego wyboru plansz, a nowa funkcjonalność kalendarzyka woła o pomstę do nieba, ale i tak nie wyobraża sobie zmiany na inny model, nawet wyższy, oczywiście wciąż Fitbita. Najwięcej uwag miała Landminecat: może przerażać brak polskich znaków, ale… w jednej z aplikacji można sobie je dodać. Na rozdzielczość ekranu nie da się jednak nic poradzić. Ale i tak poleca tę opaskę.

Polecamy?

Zdecydowanie TAK, bo motywują nas do zdrowego trybu życia, a to jest ogromna zaleta.

Nie powiemy Ci jednak, którą wybrać, bo o tym musisz zadecydować sam, Drogi Czytelniku. Każda z nich ma swoje wady i zalety, każdej używa się w teorii do tego samego. Ich aplikacje są ładne i czytelne, a same ceny opasek są bardzo zróżnicowane. Czy zobaczycie sens w płaceniu więcej za Fitbita, czy może zdecydujecie się na Xiaomi, które nie odstaje od konkurencji? Dopóki będzie Was to motywować do większego ruchu (bo o to tu przecież chodzi) to logo na wyświetlaczu nie ma znaczenia.

Ceny opasek

Fitbit Charge 2 – 160 euro, 649 PLN
Fitbit Alta HR – 150 euro, 639 PLN
Xiaomi MiBand 2 – około 90 PLN
Xiaomi Amazfit Bip – około 280 PLN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Paczi pisze:

#teammiband 🙂 aczkolwiek powiem tak – niby pływać nie wolno, ale zgadnijcie kto się tak przyzwyczaił do noszenia opaski, że w niej pływał w jeziorze i nic się nie stało, działa bez zarzutu dalej 🙂 uwielbiam za rozmiar i kocham chińskie sklepy za różnorodność opasek 🙂 denerwuje mnie w nim to, że liczy kalorie tylko z kroków, nie ogarnia że pod że podczas biegu spali się nieco więcej 🙂

Ania Gabryś pisze:

o! To może będę gotowa zamienić fitbita na miband? Pływanie w opasce by mnie do niej przekonało, na pewno! Wielkie dzięki za ten komentarz 🙂

Paczi pisze:

Polecam się 🙂 czytałam pod jakimś artykułem o miband3 komentarz gościa który pisał, że ciekawe że w 2 nie można pływać, a on nurkował… Ale nie wiem czy bym ryzykowała aż tak 🙂 niemniej jednak w 3 jest już oficjalnie możliwość pływania 🙂 gdybym nie kupiła w marcu 2, to na moim ręku byłaby już 3 :p

Ania Gabryś pisze:

To jeszcze poczekam w takim razie, tym bardziej, że mój Fitbit Charge 2 ma dopiero dwa lata, a nie jestem zwolenniczką wymiany sprzętu, gdy ten jeszcze działa. Jak tylko coś mu się stanie 🙂

Paczi pisze:

Wypadki chodzą po sprzęcie 🙂 też tak mam. Nie lubię „wyrzucać” rzeczy które są jeszcze „sprawne” 🙂