Zamknięta beta KartRider: Drift | recenzja

Nie ma nic lepszego od możliwości uczestniczenia w beta testach gry. KartRider: Drift to zabawna i bardzo kolorowa gra, która pomimo wersji testowej potrafi wciągnąć na kilka długich godzin. Skorzystanie z możliwości testowania było dostępne dla wszystkich. Wystarczyło założyć konto na nexon.com i dołączyć do zamkniętej bety, która rwała od 8 grudnia do 15 grudnia 2021. Nawet na chwilę schowałam topór wojenny i grałam na Xboxie One. Jednak pełnej miłości nie oczekujcie.


KartRider: Drift to kolorowa zręcznościowa gra wyścigowa, w której gokarty odkrywają główną rolę. Tytuł ten został przeznaczony do zabawy zarówno w pojedynkę, jak i w trybie multiplayer. Nie zabraknie również cross-platformowych możliwości. Gra oferowana jest w modelu free-to-play, a za jej produkcję odpowiada studio Nexon. KartRider: Drift pojawi się na konsolach Xbox One, PlayStation 4 oraz PC w 2022 roku. Dokładna data premiery nie jest jeszcze znana.

Kolorowa zabawa

Aby móc skorzystać z testów w zamkniętej becie, należało założyć konto i zgłosić się do niej. Następnie wybrać platformę, na której chcemy dołączyć do testów i… zaczynamy! Gra już na samym początku spodobała mi się poprzez ogromne ilości kolorów i przyjemną, gładką grafikę, która może się podobać. Kierowca na samym początku poddany jest szczegółowemu samouczkowi, by maksymalnie jak najlepiej przygotować nas do wyścigów. Inaczej możemy sobie nie poradzić najlepiej.

Sterowanie

Łatwiej już być nie mogło. Musimy opanować, który przycisk odpowiada za turbodoładowanie, który odpowiada za dodawanie gazu, a który wyrzuca pułapki na naszych przeciwników na torze. Musimy jeszcze do perfekcji opanować samo driftowanie gokartem, bo, jak sam tytuł wskazuje, jest to najważniejsza część (a jak nie najważniejsza, to jedna z elementarnych) całej rozgrywki. Po opanowaniu samouczka, zabawa okazuje się formalnością. Łatwe sterowanie i potężna dawka humoru sprawi, że rozgrywka okaże się strzałem w dziesiątkę dla każdej kategorii wiekowej graczy.

Ulepszanie pojazdu i kierowcy

Uczestnictwo w wyścigach skutkuje uzyskiwaniem punktów, za które możemy ulepszyć lub kupić nowy pojazd. Wygląd naszego kierowcy również możemy zmienić w lobby. Oprócz tego mamy do dyspozycji zmianę triumfalnego gestu, co ma powiedzieć, oraz jakiego koloru pojazd ma być ostatecznie. Każdy nowy poziom odblokowuje kolejne możliwości. Jeżeli jesteście fanami śmiesznych kompilacji – będziecie usatysfakcjonowani.

Codzienne wyzwania

Nie brakuje misji do wykonania. Osobiście się pochwalę, że udało mi się kilka razy wbić w najlepszą trójkę w wyścigu (co uznaję za wielki sukces). Niestety fakt, że jest to zamknięta beta sprawił, że na wyścig musiałam dłużej poczekać. Na całe szczęście nie zniechęcało mnie to. Czasami w tym czasie zdołałam zrobić sobie herbatę lub zobaczyć prawie cały odcinek One Piece. Czyli takie korzystne 2w1. Niemniej jednak bardzo dobrze się rywalizuje, kiedy wyścig pełen jest nieprzewidywalnych pułapek, które zbieramy na różnych jego etapach. Podczas driftu nie brakuje przygryzania języka, żeby zmieścić się w zakręcie i czasami nie zderzyć z przeciwnikiem.

Zabawa na długie godziny

Choć beta testy KartRider: Drift do biegły końca, muszę przyznać, że dobrze się w tym czasie bawiłam. Takie wyścigi to przyjemna odskocznia od codzienności. Do tego przyjemne dla oczu animacje i możliwość dostosowania kierowcy i pojazdu według własnego gustu. W trakcie testów nie zauważyłam, by gra miała problem z ładowaniem się, a grafika miała się gdzieś rozpikselować. Pojazd również nie zbugował się na trasie, a kierowca nawet podczas zajmowania ostatniego miejsca i kraksy z innymi był bardzo kulturalny. Nie to co ja… Pozostaje czekać na pełną wersję gry!

Za informację o testach chcę podziękować Szymonowi, który również pisze o grach. Więcej o nim dowiecie się na jego Twitterze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.