Wielka miłość do Gears of War

Już na samym początku ostrzegam, że w tekście mogą pojawić się spoilery z gry. Z góry przepraszam.

Tak, pamiętam, jak każdy z moich znajomych mówił mi „Karolina zagraj w Gears of War. Jest ciekawa historia i bankowo nie będziesz żałować!„. Szczerze? Zawsze powtarzałam, że to nie moje klimaty i z pewnością się mi nie spodoba. Do czasu…

Początki

Swoją przygodę zaczęłam kompletnie od drugiej strony – zaczęłam grać w Gears of War 5 z moim przyjacielem. Opowiadał mi krok po kroku, na czym polega gra i jaka broń jest dobra. Moje nastawienie do tego tytułu zmieniło się, dosłownie, o 180 stopni. Wkręciłam się na całego, fabuła okazała się bardzo ciekawa, a grafika jest wręcz przepiękna. Nawet nie przeszkadzało mi, że sterowanie w grze jest inne od tego, które znam. Kiedy w Gears of War 5 robiłam misję za misją, moje serce zaczynało bić szybciej. Każde pokonanie wroga sprawiało mi wielką przyjemność. Nawet krzyczałam „ouuu yeaaa!”.

Broń, którą bardzo polubiłam to karabin szturmowy Mark 2 Lancer. Mogłam wyczyniać różne cuda z tą bronią. Przecinać wrogów na pół, otwierać drzwi, a dzięki strzelbie mogłam skutecznie atakować z niewielkiej odległości. Granaty również dawały radę. Jeśli widziałam wroga na otwartej przestrzeni, dobrym wyborem okazywał się Młot Świtu. Najbardziej lubiłam zbierać różne znajdki, sprawiało mi to ogromną przyjemność. Zawsze w takich grach lubię kolekcjonerskie rzeczy.

Bohaterowie

Postacie w grze to jedno, wielkie mistrzostwo. Moje serce podbił Marcus. Dlaczego? Bo uwielbiam moment, w którym mówi podczas pokonywania każdego wroga „Sweet” lub „Nice”. Jego twardy, głęboki głos sprawia, że możemy odnosić wrażenie, jak silnym i niezależnym człowiekiem jest. No i wiadomo – ktoś taki niczego się nie boi. Marcus ma bardzo mocny charakter. Osobiście powiedziałabym, że nawet takiego męża mogłabym mieć. Bardzo się związałam z postaciami i czułam, że jestem z nimi w grze. Czułam, że jesteśmy bardzo zgraną drużyną.

Kac po Gears?

Kiedy skończyłam Gears of War 5, miałam małego kaca… Zaczęły pojawiać się pytania co dalej? Dlaczego ta historia tak się skończyła? Niestety nie znalazłam na nie odpowiedzi. Mam jednak cichą nadzieję, że pojawi się kolejna część tej gry.

Nie mogłam się powstrzymać i postanowiłam zagrać ponownie, od samego początku. Wszystko po to, by poznać historie wszystkich bohaterów i dowiedzieć się, jacy byli na początku. Zainstalowałam więc Gears of War. Dodam, że dostępne są dwie wersje. Pierwsza pojawiła się w 2006 roku na X360 (oczywiście możecie zagrać na One S|X oraz na Series S|X). Druga jest odnowieniem wersji, a jej premiera odbyła się w 2015 roku.

Różnica pomiędzy wersjami jest ogromna. Osobiście grałam w wersję odnowioną, jednak i tak z ciekawości pobrałam starszą wersję. Graficznie widać ogromny postęp. Jeśli chodzi o broń i technikę starć, to nic się nie zmieniło tak jak i ze sterowaniem. Bardzo dobrze się bawiłam przy pierwszej osłonie gry. Najlepsze jednak jest to, że zawsze takie gry przechodzę na łatwym lub normalnym poziomie, by delektować się każdym jej detalem. No bo po co się denerwować…?

Gears of War 2

Gears of War 2 zaserwował mi niezły wycisk. Pomimo poziomu ustawionego na easy, miałam momenty, w których gra stawała się wyjątkowo trudna. Niejednokrotnie musiałam powtarzać misję, bo zrobiłam głupi błąd. Największą trudność miałam podczas przedostatniego rozdziału Rój. Myślałam, że nie dam rady tej gry zakończyć. Mimo to nie poddałam się i po jakimś czasie się udało. Był moment, że nawet poleciały łzy, kiedy Dom znalazł swoją żonę, która kilka lat wcześniej zaginęła. O reszcie tego wątku dowiecie się, kiedy sami zagracie w grę.

Gears of War 3

W Gears of War 3 można zauważyć, że grafika gry jest znacznie lepsza względem swojej poprzedniej odsłony. Historia była inna i już nie tak mroczna jak dwie poprzednie. Naszym zadaniem jest walka z potworami. Mamy też do czynienia z postaciami al’e zombie. I chociaż nie lubię gier, w których występują nieumarli, to jednak przyjemnie się do nich strzelało. Bardzo mi się podobały niektóre elementy fabuły, które pięknie wpłynęły na sekwencje związane z walką. Postacie rozmawiają ze sobą, komentują bieżące wydarzenia, a my jako gracze nie gubimy się w wątkach i jeszcze bardziej wczuwamy się w ten magiczny klimat. Był wątek, który doprowadził mnie ponownie do łez. Tak, mam za miękkie serce na takie sceny. Dom nie mógł przeżyć faktu, że Maria nie żyje. Postanowił oddać życie, by być blisko swojej ukochanej. Końcówka gry była bardzo mocna, nie spodziewałam się tak dobrej fabuły.

Gears of War 4 – Marcus i młode wilki

W tej części spotykamy Marcusa wraz z młodymi żołnierzami. Aby było ciekawiej, pojawia się także syn Marcusa, Del Walker oraz Kait Diaz. Grafika w tej grze prezentuje się fenomenalnie pomimo faktu, że mój telewizor nie obsługuje rozdzielczości (i jakości) oferowanej przez 4K. Kampania w tej części jest mega dobra. Nie ma chwili na odpoczynek, ponieważ czeka nas ciągła walka i wróg za wrogiem. Dlatego braku emocji w Gears of War 4 nie można zarzucić. Marcus jest już starszym człowiekiem, jednak dalej zawzięcie walczy. A co dzieje się w dalszej części fabuły? Żeby się o tym dowiedzieć, wiecie, co musicie zrobić.

Gears of War: Judgment

Ta część podobała mi się najmniej ze wszystkich. Może dlatego, że nie była związana z głównymi postaciami znanymi mi dobrze z poprzednich odsłon. Na dodatek jest bardzo krótka i nie mogłam się w niej zatracić. Jest to coś innego, jednak nie skradło mojego serca. Ten tytuł można zakończyć w zaledwie 5 godzin. W Gears of War: Judgment znajdziemy rozdział Pokłosie, który jest skromnym nawiązaniem do Gears of War 3.

Wszystkie te gry znajdziecie w Xbox Game Pass. Jeśli ktoś z Was nie miał jeszcze okazji, by poznać ten tytuł, to polecam z całego serca. Przed Wami świetna zabawa. Polecam tym bardziej zagrać ekipą – w grupie raźniej.

Moja ocena całej serii to 9/10. A Wasza?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.