Model Builder | recenzja

Czasami każdy z nas ma ochotę włączyć sobie grę, przy której najzwyczajniej w świecie można się zrelaksować. Tak jest w przypadku Model Builder – tytułu działającego dokładnie w ten sposób. Co oferuje gra i jakie modele możemy zbudować w swoim wirtualnym warsztacie?


Model Builder jest symulatorem składania i malowania modeli pojazdów. Mowa o np. samolotach, samochodach czy też okrętach. Tytuł ten pozwala nam najpierw złożyć konstrukcję, a następnie ozdobić ją wedle własnego uznania. Ta nietypowa, a zarazem ciekawa produkcja została opracowana i wydana przez krakowskie niezależne studio deweloperskie Moonlit Games (we współpracy z autorem pomysłu Kubą Wójcikiem), które ma na swoim koncie także grę Deadliest Catch: The Game. Początkowo premiera miała odbyć się 27 Stycznia 2022 roku, lecz została przesunięta na 8 lutego 2022 roku.

Co nas tu spotyka?

Gra przeznaczona jest zarówno dla doświadczonych pasjonatów modelarstwa, jak i dla takich nowicjuszy o słabych nerwach jak ja. Warto jednak podkreślić, że tytuł zainteresował mnie i wciągnął już od samego początku. Wszystko to ze względu na czytelne oraz jasne do zrozumienia założenia i cele.

Po przejściu w tryb kariery rozpoczynamy od prostego, przejrzystego samouczka, gdzie otrzymujemy do złożenia 2 modele. Pierwszy z nich to model samolotu Supermarine Spitfire z czasów II Wojny Światowej. Drugim modelem jest krasnolud z młotem, przy którym skupiamy się nie tylko na składaniu, ale również na malowaniu jego symbolicznego młota. To pokazuje nam, że mamy do czynienia ze składaniem, jak również wykończeniem mającym dodać uroku naszym „wyrobom”. No i wiadomo, taki dodatek znacznie urozmaica rozgrywkę.

W dalszej części po ukończeniu samouczka, wybieramy się na nasze pierwsze zawody. Otrzymujemy projekt samochodu do złożenia i pomalowania. Jest to tym razem wieloetapowe składanie naprzemienne z malowaniem każdej pojedynczej części.

Ukryta historia

Na początku rozgrywki otrzymujemy notkę od „naszego” dziadka. Informuje ona nas o tym, że po jego śmierci zostawia on nam całą swoją pracownię. Nie po to, żebyśmy opiekowali się jego muzeum, jak sam wspomina, ale prosi nas, byśmy tchnęli nowe życie w to miejsce. Oczywiście przy tworzeniu każdego modelu czy też malowaniu, mamy podgląd na procentowe ukończenie zadania. Innymi słowy, dowiadujemy się, w ilu % i z jaką dokładnością wykonaliśmy dany projekt (głównie chodzi o samo malowanie elementów).

W dalszym etapie gry otrzymujemy zlecenia na nowe modele. Wszystkie informacje otrzymujemy na maila w laptopie czekającym w naszej pracowni. Gra wydaje się jak najbardziej realistyczna. Oczywiście nie koniecznie pod względem graficznym, a takim, że musimy stale wyposażać warsztat w przybory oraz inne akcesoria związane z malowaniem i modelarstwem.

W oczekiwaniu na pełną wersję gry Model Builder

W późniejszym etapie gry dostajemy maila od „uczennicy” naszego dziadka. Okazuje się, że mamy wpływ na całą rozgrywkę, odpowiadając jej na wiadomość, wybierając jedną z dwóch gotowych odpowiedzi. To całkiem interesujące rozwiązanie.

Kiedy przed naszymi oczami pojawia się ekran ładowania, otrzymujemy różne wskazówki dotyczące rozgrywki np. o skrótach klawiszowych. Po wykonaniu 5 może 6 projektów kończymy obecną grę w wersji 1.0. Niektóre rzeczy, zadania i możliwości w Model Builder będą dostępne dopiero w pełnej wersji gry. Sprawia to, że mam coraz większą ochotę ponownie włączyć grę za jakiś czas. Rozgrywka sprawia przyjemność, relaksuje, a zapowiedź pełnej wersji pozostawia nas z pytaniem: co nowego otrzymamy? Pozostaje czekać do 8 lutego, czyli jeszcze 6 dni!

Dziękujemy firmie better. gaming agency za dostarczenie kodu recenzenckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.