Powrót Kangurka Kao

Pamiętam doskonale pierwszą odsłonę Kangurka Kao, którą miałyśmy z siostrą na płycie. Była to nasza ulubiona gra, zważywszy też na to, że nie było jeszcze internetu, a może inaczej – nie był on tak wówczas powszechny. Grałyśmy, kiedy tylko mogłyśmy.

Zwykły, a jednak niezwykły kangur


Gdy pojawił się „Kangurek Kao: Runda 2” ucieszyłyśmy się. Nie pamiętam tego dokładnie, wiem tylko, że siostra wielokrotnie pożyczała płytę z grą od swojej koleżanki. Instalowałyśmy ją na naszym komputerze i grałyśmy, ile wlezie. Czas jednak mijał, grę się (pewnie) przeszło, internet stał się bardziej powszechny i ciekawy. Co za tym idzie, gry przestały być takie interesujące. Nie licząc oczywiście Simsów.


Przyznam, że czasem zastanawiałam się, co tam w tej mojej ulubionej grze piszczy. Czy nadal by mi się tak podobała? Czy nadal umiałabym w nią grać, skoro wolałam Simsy i sterowanie ludźmi, a nie jakimś dziwnym kangurkiem z rękawicami bokserskimi na rękach? Parę razy nawet próbowałam „Kangurka…” z różnych źródeł zainstalować, jednak zawsze okazywało się to samo: mój komputer jest za dobry, by gra mogła na nim hulać.

Kangurek Kao na Dzień Dziecka


Wtedy przyszedł pierwszy dzień czerwca, a już tydzień wcześniej w mediach społecznościowych pojawiła się informacja: Kangurek Kao wraca 1.06. Nie jest to nowa część ani runda trzecia, ani nic takiego. Chociaż na usta ciśnie się „jedynie”, jest to wznowienie rundy drugiej. Dostosowane do współczesnych komputerów osobistych. Pierwszego czerwca gra dostępna była do pobrania na platformie Steam. Tego konkretnego dnia za darmo, w kolejnych dniach za Kangurka Kao trzeba zapłacić 7,19 zł.


Nie mam pojęcia, czy gra zyska nowych fanów. Na pewno odstaje od współczesnych gier pod kątem graficznym i pewnie każdym innym. Kto by teraz chciał sterować dziwnym kicającym kangurem. Nie mam pojęcia. Wiem za to, że w sobotę grałyśmy w nią z siostrą, przypominając sobie raz za razem kolejne szczegóły z następnych etapów gry. Oraz, jak to się (przynajmniej w moim wypadku), zawalało sprawdziany, bo był przecież kolejny poziom do przejścia.


Może wznowienie, ilość pobrań w ciągu dwóch dni (podobno oszałamiająca) sprawi, że kiedyś poznamy nowe przygody walecznego Kangurka. Nie mogę się doczekać! Teraz nie pozostaje mi nic innego niż przejście dwudziestu poziomów. Kangurek Kao to już wiekowa gra, ale przyznajcie się, kto z Was grał?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *