Lumberhill | recenzja

Drwala możesz spotkać nie tylko w McDonald’s. Teraz możesz wcielić się w jednego z nich w grze Lumberhill, która jest bohaterem dzisiejszej recenzji. Wióry lecą, aż miło, zwierząt nie brakuje, a z flanelową koszulą można się szybko polubić na tę jedną chwilę. No i zawsze można wejść konsolą do lasu, żeby poczuć ten klimat w powietrzu. Zależy, co kto lubi.


Wydany przez All in! Games, a stworzony przez ARP Games i 2BIGo tytuł Lumberhill pojawił się na konsolach Nintendo Switch w dniu 15 kwietnia 2022 roku. Jest to kooperacyjna gra imprezowa o drwalach, którzy z całych sił próbują wykonać swoją pracę. Niestety podczas wykonywania zadań przyroda krzyżuje wszystkie plany. Jako gracze udajemy się w podróż dookoła świata i poprzez wieki. Ścigamy się z czasem i stawiamy czoła pożarom, piratom, dinozaurom i wrednym małpom. Tytuł oferuje możliwość rozgrywki w co-opie lokalnie/online, pvp lub także solo.

Czy ja się z tymi drwalami polubię?

To całkiem dobre pytanie. Gra na zwiastunie prezentuje się jako całkiem ciekawy i zabawny tytuł, z którym możliwe, że będziemy chcieli spędzić kilka godzin. Jeżeli ktoś z Was nie posiada subskrypcji Nintendo pozwalającej na grę online, to nic straconego, ponieważ gra w trybie solo również jest dostępna. Zatem jeżeli chcecie, możecie usiąść wygodnie na kanapie, fotelu, leżaku, hamaku czy też na pniu w lesie i spróbować swoich sił jako wirtualny drwal. Pytanie z nagłówka brzmi jednak, czy polubię się z drwalami. Odpowiedź brzmi: myślałam, że tak będzie. Całe szczęście na początku spotkaliśmy się z samouczkiem, który nieco przybliżył mi działanie rozgrywki. No i dobrze, że do polskiego języka też się dokopałam.

Co otrzymujemy do dyspozycji?

Do dyspozycji otrzymujemy 4 regiony. Jest to Las, Azja, Hawaje i Dinozaury (dobrze czytacie). W każdym z regionów znajduje się po 10 aren. Podczas wykonywania zadań do zdobycia są maksymalnie trzy gwiazdki za punkty z wykonywanych zadań, jednak już jedna pozwoli nam ukończyć daną planszę. Na każdej arenie znajduje się dodatkowy haczyk, informujący o niepodnoszeniu danego zwierzaka w trakcie rozgrywki. Za gwiazdki oraz siekiery odblokowujemy nowe skiny do postaci lub zwierzątek. Do tego musimy się zmierzyć z areną finałową o nazwie Arka, która jest kompilacją każdego z dostępnych światów.

No i pojawiają się pierwsze irytacje

Początkowy entuzjazm niestety nieco ucichł. Areny wyglądają niczym latające wysepki, pomiędzy którymi musimy skakać i się jakoś przemieszczać. No i właśnie, skakanie. Skacze się fatalnie i nieprecyzyjnie, a postać, pomimo wielokrotnego używania przycisku, nie rusza się czasem wcale. Jak już się uda skoczyć, okazuje się, że nie tak, jak chcieliśmy. Mając widok na całą rozgrywkę z góry otrzymujemy dodatkowo utrudnienie, które w połączeniu ze sterowaniem jest naprawdę mocno irytujące. Spadłam pierwszy raz, ok, zdarza się. Spadłam, drugi raz, więc wzięłam głęboki wdech. Za trzecim i kolejnym razem miałam już jedynie ochotę to wyłączyć. Pomijam już jakieś magiczne spychanie w przepaść przez owce i barany.

Podnoszę nie to, co chcę

O, w zadaniu mam ściąć X drzew – podnoszę siekierę. Rąbię drewno. Rzucam siekierę, podchodzę do drewna i… podnoszę siekierę. Kilkukrotnie zdarzało się, że podnosiłam nie to, co chciałam i nie to, co było mi w danej chwili potrzebne. Kilka razy nawet drewno mi wypadło z planszy, bo się okazało, że jakaś grawitacja jednak działa. A na to akurat sama bym nie wpadła. Co do samych aren, to na niektórych uzbieranie wymaganej ilości itemów przychodziło w zaskakująco szybkim tempie. Innym razem przez wcześniej wspomniane sytuacje okazywało się to bardzo trudne. Koniec końców skupiałam się już tylko na tym, by mieć na każdej z nich po jednej gwiazdce i przejść dalej.

Grafika i audio – hmmm…

Audio prezentuje się całkiem skromnie i nie dostaniemy tutaj wielkich, skomplikowanych dialogów i mamrotania podczas rąbania drewna. Tytuł został stworzony w typowo kreskówkowym klimacie, jednak animacje bohaterów można określić jako stworzone w trybie oszczędnościowym. Niby się ruszają, jakoś skaczą, ale wszystko wydaje się mocno ociężałe. Nieprecyzyjne sterowanie na arenach i sporadyczne bugi (zacięłam się, skacząc w rzece z owcą na dłoniach), które blokują naszych bohaterów w miejscu, mogą bardzo szybko zniechęcić do dłuższej rozgrywki.

Podsumowanie

Lumberhill w mojej ocenie wymaga lekkiego doszlifowania, głównie pod względem płynności i samego sterowania naszymi tytułowymi drwalami. Wydaje mi się, że rozgrywka z kilkoma graczami może być nieco przyjemniejsza, jednak osobiście niestety mnie miałam okazji tego sprawdzić. Posiadanie subskrypcji na każdej platformie jest bardzo kosztowne. Tytuł oferuje graczom całkiem sporo elementów kosmetycznych do odblokowania po zakończeniu zadań, więc customiozacja jest całkiem rozbudowana. Gdyby wprowadzono kilka poprawek, mogłaby się okazać bardziej absorbująca.

Dziękujemy firmie better. gaming agency za dostarczenie kodu recenzenckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.