Liberated | recenzja

O tym, że Liberated ujrzy światło dzienne, pisałam już wcześniej, a dokładnie tutaj. 30 lipca tytuł pojawił się również na PC, a posiadacze konsol PlayStation 4 i Xbox One muszą niestety chwilę poczekać. Wiadomo jednak, że gra ma się pojawić na tych platformach jeszcze w tym roku. Dzięki odrobinie szczęścia i szanownemu Tomkowi (pozdrawiam i zapraszam do niego), udało mi się skorzystać z okazji, by na swoim biednym, ale ładnym laptopie, przekonać się co i jak.


Liberated to platformowa gra akcji, która nacisk kładzie na aspekty skradankowe. Czyli musimy się skradać i chować przed przeciwnikami. Gra oferuje całkiem rozbudowaną warstwę fabularną ukazaną w formie komiksu. I muszę przyznać, że nawet się w nią solidnie wciągnęłam. Tytuł ten został opracowany przez niezależny warszawski zespół Atomic Wolf, a w roli wydawcy wystąpił Walkabout. Nie ma co więcej owijać w bawełnę, więc od razu przejdę do głównych elementów, jakie zauważyłam w grze. A zaznaczę, że jak grałam, to miałam ubrane soczewki.

O co chodzi w grze?

Rozpoczynając rozgrywkę, nie do końca wiedziałam, co mnie spotka. Jednak oglądając kilka trailerów, spodobał mi się sam pomysł z nawiązaniem do komiksu. W Liberated mamy do odblokowania kilka zeszytów (dokładnie cztery) – skończenie jednego odblokowuje dostęp do drugiego. Fabuła na samym początku tak przypadła mi do gustu, że nie przeszkadzał mi nawet fakt, iż gra lekko się wiesza na moim ultra-pro-gamingowym-laptopie. A z gamingiem ma on tyle wspólnego co ja ze studiami.

Po kilku pierwszych chwilach z grą można się zorientować, z czym mamy do czynienia. Swoją przygodę rozpoczynamy jako Barry Edwards. Jest to młody buntownik, który działa na rubieżach systemu. Jego osobą mocno interesują się wszystkie dostępne służby bezpieczeństwa. Przeskakując przez kolejne „obrazki” komiksu, lądujemy pod skrzydłami Liberated i startujemy z fabułą na całego. I to w tym momencie mogłoby się wydawać, że doskonale wiemy, o co chodzi. Zakończenie ostatniego komiksu jednak daje do myślenia. Jakie ono jest, nie powiem, bo nie o to chodzi, by psuć Wam zabawę. Ja bawiłam się świetnie i zaabsorbowana byłam na całego.

Sterowanie

Wiadomo, nie wypowiem się na temat sterowania w Liberated na Switchu. Żeby dobrze się bawić, korzystałam z klawiatury (ASDW only) i myszki. Oprócz standardowego poruszania się po komiksie w prawą stronę, od czasu do czasu będziemy mieli okazję, by jednak pójść w przeciwnym kierunku. Poza bieganiem i strzelaniem z pistoletu, podczas poniektórych wątków w fabule, będziemy zmuszeni do klikania w poszczególne klawisze. Jeżeli zdążymy – fabuła mknie dalej. W przeciwnym wypadku cofniemy się do miejsca, w którym gra została zapisana. Będzie też chodzenie po drabinie, wspinanie się po linach, przesuwanie przedmiotów, otwieranie przejść i inne tego typu rzeczy. Jedyne co było dla mnie zbędne to ukrywanie się przed przeciwnikami. W ostateczności i tak musiałam strzelić im headshota, żeby pójść dalej. I strasznie irytowały mnie drony.

Podejmowanie decyzji

Fabuła na tyle mnie wciągnęła, że czasami zapominałam o jednej ważnej rzeczy. Jako gracz będziemy mieli możliwość decydowania o tym, co nasz główny bohater powie. Czy, odpowiadając na pytanie będzie miły i potulny, czy też odpowie z arogancją w głosie. Zazwyczaj udawało się mi zdążyć w ostatniej chwili. Cała fabuła w połączeniu z tym, jak wyglądają lokacje, po których się poruszamy, sprawia, że gra zyskuje wyjątkowy klimat. To my jesteśmy głównym bohaterem, który jest w centrum uwagi. I mimo czarno-białej scenerii, tytuł zasługuje na uwagę. Bo podejmowanie decyzji o tonie odpowiedzi to jedno, ale od czasu do czasu trzeba też wytężyć umysł i rozwiązać łamigłówki. Nie musimy być do tego super uzdolnieni, ale zawsze jest to ciekawe urozmaicenie całości.

Przekaz Liberated

To nie jest zwykła gra w stylu „biegam sobie kolesiem raz jednym, raz drugim i strzelam w innych”. W Liberated chodzi o coś więcej. W fabule zostały poruszone aktualne w naszych czasach tematy, które połączone z obawami fanów wszelakich teorii spiskowych, mogą się bardzo podobać, a jednocześnie przerażać. Będzie o permanentnej inwigilacji rządu i o tytułowej grupie rewolucjonistów. Wszystko tylko po to, by pokazać światu, jak jest naprawdę. Jeżeli ktoś z Was ma możliwość zagrania w tę grę, uzyska po jej zakończeniu pytanie, które skłoni go do refleksji. I pomimo tego, że grę można spokojnie skończyć w mniej niż 10 godzin, to będziecie chcieli więcej. Dlaczego? Właśnie dlatego, że w trakcie całej zabawy możemy śledzić losy czterech postaci, które stoją po obu stronach barykady. Bardziej w środku takiej akcji chyba się już nie znajdziemy.

Mrok i wyjątkowy klimat

Przez całą rozgrywkę w Liberated, będzie nam towarzyszyć wyjątkowy dźwięk, który tworzy idealny klimat do tej gry. Znając fabułę i wiedząc, co może nas spotkać, odgłosy będą miały kolosalne znaczenie. Bo jako gracz, znajdujemy się w komiksie. Mimo to słyszymy spadające krople deszczu, wystrzał z pistoletu (niemal jak żywy), kroki, pociąg, poruszającą się windę czy też silnik samochodu. Nawet przeskok z jednej strony komiksu na drugą został opleciony w audio. Ogólnie to cała ścieżka dźwiękowa, która została wlepiona w ten tytuł, idealnie dopasowuje się do obrazu. W to naprawdę gra się całkiem przyjemnie. I chętnie.

Podsumowanie

Nie sądziłam, że ta gra tak mnie wciągnie. Bardziej chciałam w nią zagrać z czystej ciekawości. Muszę przyznać, że zostałam jednak mile zaskoczona. To, jak bardzo zaabsorbowała mnie fabuła zamknięta pod postacią komiksu – czysty majstersztyk. Liberated pozostawia graczy z wieloma przemyśleniami, które głównie dotyczą tego, jak dużą ceną jest oddanie prywatności w ręce zupełnie obcych ludzi. I nie jest to kwestia, nad którą powinniśmy się zastanawiać wyłącznie w trakcie gry.

Znakomity wątek fabularny, wyjątkowy klimat połączony z komiksową oprawą i genialnie odzwierciedlonymi efektami dźwiękowymi. Jeżeli ja Wam mówię, że byłam pewna, iż mnie nie wciągnie – a stało się zupełnie inaczej – to warto samemu sprawdzić, co twórcy chcieli nam przekazać. Wiadomo, znajdzie się kilka niedociągnięć. Tekstury postaci mogłyby być nieco lepsze, wątek fabularny mógłby zostać bardziej rozbudowany (np. o jeszcze kilka komiksów, tak dla zasady), a możliwości w ustawieniach gry są niewielkie. Przyznaję jednak, że cieszę się z możliwości ogrania tego tytułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *