B.I.O.T.A. | recenzja

Jeżeli szukacie efektownej platformówki w stylu retro, nie musicie już dłużej szukać. B.I.O.T.A. jest tego doskonałym przykładem. Nie brakuje strzelania, wyboru bohaterów i ciągłej chęci bycia jeszcze lepszym. Przed Wami recenzja tej wciągającej gry.


B.I.O.T.A. to wciągająca i pełna akcji platformówka, osadzona w kolonii górniczej, w której panoszy się pozaziemska zaraza. W tej dwuwymiarowej metroidvanii gracz może odblokować i zmieniać w dowolnym momencie 4-kolorowe palety barw. Mając do wyboru 54 unikalne zestawy odcieni, można dostosować wygląd gry do ulubionej estetyki gier retro. Tytuł ten miesza urok gier retro z nowoczesnymi rozwiązaniami (jak np. wsparcie padów i możliwością zapisu w dowolnym momencie). B.I.O.T.A. oferuje graczom osiem grywalnych postaci, kampanię fabularną, poziomy arcade’owe oraz dodatkowe tryby rozgrywki. Jest to idealna pozycja dla tych, którzy chcą powspominać (lub poczuć) ducha 8-bitowych konsol i komputerów z początku lat 90-tych. Gra została stworzona przez small bros i wydana przez Retrovibe 12 kwietnia 2022 roku.

Kolorki, kolorki!

Kolorków do wyboru to akurat mamy pod dostatkiem! Może przeważać niebieski, zielony, czerwony. Macie ochotę na uderzający w oczy kontrast? Bardzo proszę! A może jednak odrobina fioletu, żeby urozmaicić sobie rozgrywkę? B.I.O.T.A. umożliwia nam dostosowanie palety kolorów w rozgrywce według własnych upodobań. Opcji tych jest naprawę sporo i sama miałam problem ze zdecydowaniem się na ostateczną kolorystykę – co jakiś czas po prostu ją zmieniałam.

O tym, że tytuł oferuje nam platformową strzelankę okraszoną pixel artem, to już wiemy. Jak gra sprawdza się w praktyce? Prosty gameplay jest jednym z największych atutów tej rozgrywki. Po prostu sterujemy postacią, skaczemy i strzelamy, uważając na sporadyczne ataki ze strony wrogów. Trochę mnie śmieszy, jak postać we wręcz zwolnionym tempie zjeżdża w dół po ścianie. W trakcie rozgrywki możemy sobie sprawdzić mapę, by nie pominąć żadnego miejsca – co jest kluczowe, by pójść dalej.

Trochę fabuły jednak tu jest

Choć nie jest ona najważniejsza, to już po rozpoczęciu rozgrywki możemy się z nią zapoznać. Gra oferuje możliwość ustawienia języka polskiego, więc każdy, kto gorzej czuje się z angielskim, zostanie w ten sposób zbawiony. Cała zabawa w B.I.O.T.A. polega, jak już wspomniałam, na strzelaniu, zbieraniu surowców i odblokowywaniu kolejnych plansz/planet.

W skrócie. XXII wiek. W Północnej Ameryce spadł meteoryt. Okazał on się źródłem zupełnie nowego materiału, jakim jest Viridium. To dzięki niemu ludzkość była w stanie podnieść się ze swoich czterech liter, by wyruszyć w międzygwiezdne podróże. Z czasem zapotrzebowanie na nowy materiał wzrosło, a jak to w takich momentach bywa – korporacje nie pozostały obojętne. Jedną z nich jest V-Corp. W jednym z miejsc leży asteroida, która pełna jest tego, co interesuje wszystkich. Wybudowano w jej pobliżu kopalnię. Niestety, byłoby zbyt przyjemnie, gdyby na tym się zakończyło. Okazało się, że w środku znajduje się coś jeszcze (kto by pomyślał!). Nasza utalentowana ekipa naukowców została wysłana na miejsce, by zbadać, o co dokładnie chodzi, jednak utracono z nimi łączność.

Teraz pojawia się nasza rola, ponieważ z odsieczą wyrusza załoga ubrana cała na biało (czy tam na inny kolor): Gemini II, w której będziemy dowolnie zmieniać postacie. Jak, dlaczego i czemu? O tym już za momencik.

Choose your destiny!

Choć to nie Mortal Kombat, to postać wybrać trzeba. Lądujemy w bazie i otrzymujemy możliwość zapoznania się ze wszystkimi szczegółami, korzystając z treningu, czyli tzw. samouczka. Każda z postaci wyróżnia się innymi możliwościami i posługuje się inną bronią (nawet skaczą w inny sposób). Startujemy z czwórką pixelowych komandosów i zjeżdżamy do walki. Całe szczęście, że w trakcie walki, możemy teleportować się do bazy i uzupełnić życie lub zmienić bohatera. Osobiście bardzo często z tego korzystałam. Im dalej w las, a raczej w kosmiczne potwory, tym większa ilość postaci dołącza do drużyny. W sterowaniu nic się nie zmienia, jedynie wygląd postaci i jej maszyna do zabijania.

Pora odkryć każdy zakamarek

Mogłoby się wydawać, że szybko się gra skończy, bo nie będzie co robić – nic bardziej mylnego. Po otwarciu mapy odkrywamy, ile okienek (przejść pomiędzy planszami) mamy do zbadania. W każdym z nich czyhają na nas pułapki i gwiezdne potwory (silniejsze i słabsze, sprytniejsze i całkowicie niegroźne, dopóki ich nie dotkniemy). Pokonując je, zbieramy coś na kształt POU (i nic niego zdania nie zmieni!), choć są to po prostu minerały. Daje nam to punkty. Co jakiś czas na planszy spotkamy miejsce, w którym handlarze handlują swoimi zdobyczami. To właśnie tu możemy je wymienić na uzupełnienie amunicji i zakup innych, ciekawych i pomocnych dodatków, bez których nie uda nam się zakończyć gry. Szkoda, że możemy zwiększyć ilość zdobywanych punktów, znajdując sporadycznie na planszy pojemniki do tego służące.

Obszar naszych zmagań z pozoru wydawał się niewielki, dlatego ogromne było moje zdziwienie, kiedy okazało się zupełnie inaczej. Każda lokacja jest inna od poprzedniej. Kiedy pokonamy wszystkich przeciwników na planszy, przejdziemy dalej i cofniemy się do miejsca, w którym już byliśmy – przeciwnicy ponownie będą wymagali pokonania. Szkoda, prościej byłoby, gdyby po zrobieniu czystek, plansza pozostała już pusta.

Większość rozgrywki w B.I.O.T.A. przemierzamy na własnych nogach (a raczej nóżkach naszych postaci), jednak od czasu do czasu skorzystamy z robota (któremu będziemy jeszcze musieli znaleźć paliwo) czy też zasiądziemy za sterami pojazdów. Szkoda, że punkty zapisu są od siebie bardzo daleko. Na całe szczęście istnieje możliwość ręcznego zapisu stanu gry – by było to możliwe, na planszy nie może się znajdować żaden przeciwnik.

Dodatkowe tryby gry w B.I.O.T.A.

Oczywiście głównym naszym celem jest ukończenie kampanii, pokonanie poszczególnych mniejszych bossów oraz ostatecznego bossa na końcu gry. B.I.O.T.A. oferuje jednak jeszcze odrobinę dodatkowej rozgrywki, gdyby fanom pixel artowego strzelania było jeszcze mało. Możemy skorzystać ze strzelnicy, w której do dyspozycji otrzymujemy widok stworzony na wzór pierwszoosobowy. Naszym zadaniem jest zestrzelenie maksymalnie największej ilości celów, w określonym czasie. Takich arcade’owych minigier dostępnych z poziomu menu głównego jest kilka i to jedyne, co zostanie nam do roboty, po zakończeniu głównego trybu. No cóż. To nic!

Podsumowanie – B.I.O.T.A. to uczta dla fanów produkcji w stylu retro

Każdy, kto boi się spróbować swoich sił w grach stworzonych na wzór pixel art, powinien się przełamać, podobnie jak ja. Muzyka doskonale komponuje się z grafiką, a naszym jedynym zadaniem jest strzelać i nie wykończyć paska życia. B.I.O.T.A. to tytuł genialny, wart swojej ceny. Rozbudowany system personalizacji wyglądu (54 tryby wyświetlania, każdy złożony z czterech barw) to wręcz wisienka na torcie. Tym bardziej że barwy można zmieniać w dowolnym momencie gry. Ta oldskulowa metroidvania skradnie Wasze serduszka na kilka godzin, jestem o tym przekonana!

Dziękujemy firmie better. gaming agency za dostarczenie kodu recenzenckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.