18 miesięcy z TWS od „Jabłka”

Kiedy wspominam, jak było 18 miesięcy temu, a dziś, to moje zdanie na temat TWS diametralnie się zmieniło. Zrozumiałam, dlaczego ludzie sięgają po słuchawki typu TWS (True Wireless) i dlaczego powinni sięgać po modele z ANC (aktywna redukcja hałasu). Jako przykład podam słuchawki Apple Airpods Pro, które są w mojej kieszeni właśnie od 18 miesięcy.


Słuchawki TWS do pracy? Najlepsza decyzja dla „korposzczurów” takich jak ja

Era pracy zdalnej nabrała nowego znaczenia. Od teraz dom stał się nie tylko ostoją i miejscem wypoczynku, ale dla wielu też miejscem pracy i spotkań biznesowych. Właśnie tutaj wkraczają słuchawki TWS. Przedstawię Wam sytuację z życia wziętą. Jestem na spotkaniu i nagle słyszę kuriera dobijającego się do moich drzwi. Co robię? Odchodzę spokojnie od laptopa 4 metry dalej, przełączam słuchawki w tryb kontaktu z otoczeniem i słyszę jednocześnie szefa, który mówi coś o słupach sprzedaży oraz kuriera, który prosi o mój podpis na tablecie… Magia!


Już nie wspomnę o tym, gdy mój współlokator pomyśli, że poodkurza sobie mieszkanie w momencie, kiedy ja jestem na szkoleniu i wsłuchuje się w to, co mówi prowadzący. Dla mnie to żaden problem. Włączam tryb ANC i czuje się jakbym była metr przed osobą mówiącą. To taki kolejny magic future opowiadający się na plus za słuchawkami z tą technologią.

Coś poza pracą też trzeba robić

Dokładnie tak. Dlatego najczęściej jest to słuchanie muzyki. Razem ze swoimi Airpodsami przemierzyłam parę ładnych tysięcy kilometrów jako pasażer – czy to podczas lotu samolotem, czy w innej podróży, dźwięk z tych małych pchełek nie zmienił się z biegiem czasu. Wręcz przeciwnie, po niektórych aktualizacjach ze strony producenta nawet się polepszył. Jednak to nie jest tak, że są bezapelacyjnie najlepsze. Najwięcej jakości wprowadza w nie izolacja od otoczenia. Z testów, jakie przeprowadziłam, słuchawki w trybie z wyłączonym ANC brzmią podobnie co zwykłe Airpodsy. Wtedy zaczęłam rozumieć, za co płacę dodatkowe 350 zł. W końcu płacę za ciszę i możliwość w pełni wsłuchania się w utwór, nawet gdy jestem w zatłoczonym miejscu.

No ale co tam jeszcze z tą muzyką?

Dźwięk, jaki się wydobywa z moich egzemplarzy, jest stonowany, nieprzytłumiony przez tony niskie ani nieprzesterowany przez tony wysokie. Uważam, że jest w sam raz. Po tylu set godzinach słuchania muzyki uważam, że są to słuchawki dla ludzi, którzy lubią słuchać POP’u w dobre dni, oraz Rocka, gdy te dni są słabsze. W obu przypadkach słuchawki spełnią się, a ich użytkowanie na pewno poprawi humor słuchającemu ze względu na wysoką rozpiętość tonalną oraz czysty dźwięk, który dorównuje rozwiązaniom stosowanym w egzemplarzach “na kablu”.

Ok, a jakieś inne zastosowania mają?

Mają i to całkiem pożyteczną. Zauważyłam, że przebywanie w takim otoczeniu jak np. Galeria Handlowa, jest strasznie dużo hałasu, Z jednej strony coś pika, z drugiej coś ludzie mówią, krzyczą, a dzieci płaczą albo hałasują. Wpadłam więc na pomysł, że do galerii też zacznę zakładać słuchawki. Powiem Wam, że jeszcze nigdy nie udało mi się tak spokojnie i z pełnym zrelaksowaniem wyjść z zakupów, jak w tamtym momencie. Apple Airpods od tamtego momentu stały się moim codziennym pomocnikiem od ucieczki z miejskiego pełnego hałasu otoczenia.

Skoro takie świetne to na pewno mają jakiś minus, może bateria?

Cóż mogę Wam o tym powiedzieć. Na rynku dostępne są słuchawki, które wytrzymują nawet 6- 7 godzin. W przypadku Airpods Pro mówimy raczej o 3/4 godzinach ciągłego słuchania muzyki z redukcją hałasu (ANC). Wynik zatem jest średni, jednak na szczęście z tyłu głowy mam to, by zawsze naładować etui na wieczór – tak, by nigdy nie być zaskoczoną faktem wyzerowanej baterii.

Więc jak – brać ten bezprzewodowy cud techniki czy nie?

Jeżeli podjęliście już decyzje o zakupie słuchawek TWS, to tak naprawdę chodzi o spójność ekosystemu Waszych urządzeń. Posiadacze telefonów z Androidem mają szerokie pole do wyboru, bo co najmniej parunastu producentów. Natomiast z posiadaczami Iphone’ów już tak jest, że wsiąka się w ten ekosystem. Wtedy chcemy, by wszystko ze sobą współgrało. No i tak jest w tym przypadku. Chcę słuchać muzyki na laptopie, a słuchawki łączą się z nim same. Chcę coś włączyć na telefonie – słuchawki automatycznie przełączają się na telefon. To po prostu działa i trzeba oddać Inżynierom Tima Cooka fakt, że udało im się mnie tym kupić. Jednak, czy te rzeczy są warte swojej ceny, która na ten moment oscyluje się w okolicy 900zł? Moim zdaniem tak, jeżeli masz system Apple i chcesz, by po prostu wszystko było spójne. Jeśli nie masz nic od Apple, dużo lepszym wyborem będą słuchawki od Sony czy Bose. Można je kupić w takiej samej lub podobnej cenie.

Tekst gościnny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.