Jednym z największych atutów The Blood of Dawnwalker okazuje się sposób, w jaki gra podchodzi do decyzji i ich konsekwencji. Produkcja Rebel Wolves nie pozwala zachować pełnej kontroli nad wydarzeniami, a niektóre sytuacje wymykają się spod panowania gracza. Dzięki temu historia zyskuje wyjątkową wiarygodność, ponieważ nawet najlepsze intencje nie zawsze prowadzą do szczęśliwego zakończenia. Poniżej wrażenia z kilkugodzinnej gry recenzenta gamespot.com.
Głównym bohaterem jest Coen – człowiek przemieniony w wampira. Nawet jeśli kieruje się dobrem innych, nie potrafi całkowicie zagłuszyć pragnienia ludzkiej krwi. W praktyce oznacza to, że podczas rozmów, ratowania sojuszników czy walki głód może przejąć kontrolę nad jego zachowaniem. W takich momentach wydarzenia toczą się własnym torem, a skutki pozostają z graczem już do końca opowieści.
Prolog pokazuje zasady świata
Akcja rozpoczyna się w XIV-wiecznej Europie, gdzie mieszkańców pustoszy epidemia Czarnej Śmierci. Ratunek przynoszą potężne wampiry z rodu Vrakhiri. Oferują ludziom uzdrawiającą krew, ale w zamian żądają całkowitego posłuszeństwa.
Pierwszym ważnym zadaniem staje się przygotowanie lekarstwa dla matki Coena. Kobieta znajduje się w złym stanie psychicznym i przed nocną Krwawą Mszą musi odzyskać przytomność umysłu. W przeciwnym razie zwróci na siebie uwagę wampirów, które nie okazują litości słabym.

Nawet drobny szczegół ma znaczenie
Ziołoleczniczka Anca przekazuje przepis na miksturę. Należy wymieszać trzy łyżki proszku z gorącą, ale nie wrzącą wodą. Zadanie wydaje się proste, jednak po drodze pojawiają się kolejne wydarzenia. Lekcja łaciny, gwałtowna burza i ratowanie zapasów ziół skutecznie odwracają uwagę od receptury.
Gracz, który zapamięta właściwe proporcje, uratuje matkę Coena. Pomyłka prowadzi natomiast do tragedii podczas Krwawej Mszy. To prosty przykład pokazujący, że nawet pozornie nieistotne decyzje potrafią diametralnie zmienić przebieg historii.
Czas staje się jednym z najważniejszych zasobów
The Blood of Dawnwalker opiera się na nietypowym systemie zarządzania czasem. Każda misja zajmuje określoną liczbę godzin, dlatego nie da się wykonać wszystkich zadań przed kluczowymi wydarzeniami.
Co więcej, upływ czasu następuje również podczas rozwijania bohatera. Nowe umiejętności nie pojawiają się automatycznie. Coen zdobywa je dzięki lekturze ksiąg, a nauka również kosztuje cenne godziny. W efekcie rozwój postaci często oznacza rezygnację z pomocy innym.
Dobrym przykładem pozostaje historia miejscowej krawcowej. Kobieta nie zdążyła odzyskać skradzionego sztandaru, ponieważ Coen poświęcił czas na rozwój swoich umiejętności. Kara okazała się brutalna – podczas Krwawej Mszy mieszkańcy znaleźli jej ciało zawieszone na belkach świątyni.
Każda zwłoka może kosztować czyjeś życie
Podobny mechanizm działa także w innych misjach. Rolnik prosi o odnalezienie swojego brata Lazara, który utknął w jaskini. Szybka reakcja daje szansę na jego uratowanie, natomiast zbyt długie zwlekanie kończy się odnalezieniem zwłok. Gra nie czeka na bohatera i pozwala wydarzeniom rozwijać się niezależnie od jego działań.

Wampirza natura zmienia przebieg wydarzeń
Później Coen przechodzi przemianę w wampira. Niedługo później grupa mieszkańców próbuje zdobyć srebro z kopalni, aby przygotować broń przeciwko Vrakhiri. Plan kończy się masakrą, a bohater budzi się z niekontrolowanym głodem krwi.
Nowe moce znacząco zwiększają możliwości w walce. Wampir korzysta z zabójczych pazurów, nadludzkiej szybkości i potrafi leczyć rany, wysysając krew przeciwników. Jednocześnie każda walka zwiększa ryzyko utraty kontroli.
Głód wpływa nawet na dialogi
Najciekawszy element pojawia się podczas rozmów. Pasek zdrowia jednocześnie odzwierciedla poziom głodu. Im mniej punktów życia pozostaje, tym bardziej niestabilne stają się dostępne odpowiedzi. Opcje dialogowe zmieniają miejsca, migają, a część z nich znika.
Przy skrajnym wyczerpaniu Coen przestaje panować nad sobą. W jednej z pokazanych sytuacji głód całkowicie przejął kontrolę i bohater zamordował swojego najlepszego przyjaciela Vladimira, mimo że rozmowa zmierzała ku szczęśliwemu zakończeniu.

Niepowodzenie nie kończy historii
Twórcy podkreślają, że śmierć ważnych postaci nie oznacza zakończenia gry ani konieczności wczytywania wcześniejszego zapisu. Historia po prostu rozwija się w innym kierunku.
Po zakończeniu bardziej liniowego prologu świat otwiera się przed graczem. Głównym celem pozostaje uratowanie rodziny Coena z zamku Vrakhiri, jednak na wykonanie zadania przewidziano jedynie 30 dni. W tym czasie trzeba zdobywać sojuszników, eliminować najważniejszych przeciwników i wybierać, które problemy zasługują na uwagę.
Człowiek za dnia, wampir nocą
Duży wpływ na rozgrywkę ma podział między dniem i nocą. W ciągu dnia Coen odzyskuje ludzką postać. Dzięki temu może rozmawiać z mieszkańcami, negocjować, przekonywać do współpracy lub zdobywać informacje.
Po zmroku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wampir potrafi wspinać się po murach, teleportować oraz wykorzystywać nadnaturalne zdolności, jednak przeciwnicy atakują go natychmiast po wykryciu. To sprawia, że wiele misji można ukończyć na kilka różnych sposobów.
Elastyczna fabuła zamiast ślepych zaułków
Rebel Wolves stawia przede wszystkim na swobodę prowadzenia historii. Śmierć ważnej postaci często zamyka jedną ścieżkę, ale jednocześnie otwiera kolejne możliwości. W efekcie gracze nie otrzymują komunikatu o porażce, lecz zupełnie nową wersję wydarzeń.
Zapowiada się RPG pełne konsekwencji
Po kilku godzinach z The Blood of Dawnwalker trudno nie odnieść wrażenia, że największą siłą gry będzie właśnie konsekwencja w projektowaniu świata. Zarządzanie czasem, konieczność podejmowania trudnych decyzji, nieprzewidziane skutki własnych działań oraz nieustanna walka z wampirzym głodem tworzą produkcję, w której każda decyzja może zmienić los bohaterów. Premiera gry odbędzie się 2 września na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz PC.
źródło: gamespot.com
pierwsze wrażenia Rebel Wolves The Blood of Dawnwalker zapowiedź gry
Last modified: 8 lipca 2026