Podsumowanie: Top 3 Gier roku 2018

Po roku 2017, gdy Hellblade skradł moje serce, obawiałam się, że żaden tytuł na konsolę nie zrobi na mnie takiego wrażenia. Na szczęście premiery w 2018 roku rozwiały moje wątpliwości. Fani gier wideo nie mogli narzekać – m.in. God of WarAssassin’s Creed: OdysseyBattlefield V, Red Dead Redemption 2 czy Far Cry 5, a do tego kilka odświeżonych tytułów jak Shadow of the Colossus i Dark Souls Remastered.
Na moją listę top 3 z 2018 roku złożyły się tytuły dostępne wyłącznie na platformę Playstation 4, w tym God of War okrzyknięty grą roku na Games Awards.

Zaczynam od miejsca trzeciego.

3. Marvel’s Spider-Man

Gra została wyprodukowana przez studio Insomniac Games, wydana przez Sony Interactive Entertainment, zadebiutowała we wrześniu 2018.
Dostępna w polskiej wersji językowej.

Moją pierwszą reakcją było duże „wow” za sterowanie – latanie po mieście na pajęczynie sprawia większą frajdę, niż się spodziewałam. Szybkie przemieszczanie się między budynkami, bieganie po ścianach, akrobacje, a do tego bezbłędnie zaprojektowany świat – duża dbałość o detal architektury, drzewa, auta, przechodnie, z którymi można wchodzić w interakcję, czego chcieć więcej? Otwarty świat w Spider-Manie jest pełen misji pobocznych, a ignorowanie informacji o drobnych złodziejaszkach, czy włamaniach nie obejdzie się bez echa, dlatego warto zaangażować się w problemy mieszkańców, będąc Człowiekiem Pająkiem. Podczas głównej fabuły będziemy zarówno pajęczym superbohaterem, jak i zwykłym Peterem Parkerem, który poza lataniem na pajęczynie prowadzi (powiedzmy) zwyczajne życie.
Główna fabuła nie jest adaptacją komiksowych przygód Spider-Mana, dzięki czemu poznajemy nowe przygody ze znanymi nam już postaciami.
Nasz Pająk nie używa broni, ale nie oznacza to, że nie daje rady. Możemy walczyć wręcz, atakować pajęczyną, obezwładniać wrogów i rzucać w nich ciężkimi przedmiotami. Z biegiem gry wybieramy ścieżki rozwoju bohatera – Innowator, Obrońca i Sieciomiot. Do tego możemy tworzyć stroje Spider Mana dobrze znane z komiksów, posiadające dodatkowe ulepszenia.

Nie można nie wspomnieć o trybie foto, który jest rajem dla miłośników strzelania screenów w grach. Mamy m.in. opcję zrobienia „selfie” (najlepiej na szczytach wieżowców z panoramą miasta w tle), zmiany mimiki Spider-Mana, a do tego mnóstwo filtrów, ramek i naklejek.

Z ręką na sercu można powiedzieć, że to jedna z lepszych gier ubiegłego roku i najlepsza z gier o Człowieku-Pająku.

2. God of War

Producentem gry jest SIE Santa Monica Studio, wydawca Sony Interactive Entertainment. Gra zadebiutowała w kwietniu 2018, dostępna wyłącznie na Playstation 4.
Dostępna w polskiej wersji językowej.

Boy…

U mnie na miejscu drugim, na Games Awards okrzyknięty grą roku – God of War, czyli wieli powrót boga wojny – Kratosa.
Po ograniu wspomnianego już wcześniej Hellblade, zagłębiłam się w mitologię nordycką, dlatego nie ukrywam, że ucieszył mnie powrót do tej tematyki (ale o tym rozpiszę się w osobnym tekście).

Po śmierci Faye, żony Kratosa, naszym zadaniem jest spełnić jej ostatnią wolę – rozsypać jej prochy ze szczytu najwyższej góry Midgardu, a będzie nam przy tym towarzyszył Arteus, syn Faye i Kratosa. Przez całą grę obserwujemy trudną relację syna z ojcem, który wcześniej nie uczestniczył w jego życiu. Arteus na początku jest bardzo nieporadny i ma problem z najprostszymi czynnościami, co doprowadza Kratosa niemal do szału, chwilami było to aż przykre. Jednak z czasem syn idzie za radą ojca – „Nie przepraszaj, bądź lepszy”, a my możemy dostrzec, dobrą wolę Boga Wojny i jego specyficzną, ojcowską miłość.

Po drodze napotykamy wielu barwnych wrogów, jeśli posiadamy, chociaż podstawową wiedzę na temat mitologii nordyckiej, wielokrotnie możemy wcześniej odgadnąć, co nas może spotkać na drodze.
Walka w grze jest widowiskowa, chociaż chwilami zbyt jednakowa. Kratos walczy pięściami lub toporem – Lewiatanem, który możemy ulepszać z biegiem gry i dodawać nowe właściwości za sprawą run. Dodatkowo podczas rozgrywki możemy ulepszać łuk i zbroję Arteusa.

Graficznie gra spełniła moje oczekiwania w 100%, muzyka jak dla mnie jest tłem i nie przykułam do niej aż takiej uwagi.
Podróże przez mitologiczne krainy, które były zdecydowanie barwniej przedstawione niż we wcześniej wspomnianym (kilkukrotnie) Hellblade. Trzeba przyznać, że były przyjemne dla oka i aż się prosiły o robienie screenów w trybie fotograficznym. Tutaj tak samo, jak w Spider-Manie mamy wachlarz filtrów i emocji, które mogą przedstawiać twarze naszych bohaterów.

1. Detroit: Become Human

Producent – Quantic Dream, Wydawca – Sony Interactive Entertainment.
Gra dostępna w polskiej wersji językowej zadebiutowała w maju 2018.

Moja gra roku 2018, chociaż ciężko było ja przyrównać do pozostałych, w swojej formie bardziej przypomina interaktywny film.
Muszę się przyznać – jestem miłośniczką gier, w których mamy wpływ na bieg wydarzeń i charakter postaci, do tego kilka różnych zakończeń i jestem szczęśliwa, stąd ten wybór na pierwsze miejsce.

W D: BH prowadzimy trzy osobne historie, które z czasem zaczynają się przeplatać, a decyzje podjęte w jednej nitce odbijają się w najmniej spodziewanym momencie u innego bohatera.
Akcja toczy się w Detroit w roku 2038 (jako ciekawostkę dodam, że w roku 2038 komputery i inne urządzenia elektroniczne prawdopodobnie zwariują, przez zakończenie ery Uniksa- Unix posiada 32-bitowy format i pozwala na maksymalny zapis 2 147 483 647 sekund. Czas ten upłynie dokładnie 19 stycznia 2038 roku, licząc od powstania Uniksa), w mieście androidy służą ludziom, którzy często tego nadużywają i niszczą swoje „maszyny”, które później – bez problemu mogą wymienić lub naprawić. Mocno zaznaczonym problemem jest bezrobocie spowodowany zatrudnianiem androidów (które są wydajniejsze niż ludzie i nie trzeba im płacić), dlatego ludzie zaczynają wychodzić na ulice, a w Detroit powoli zaczyna panować chaos.

Z czasem wśród androidów pojawiają się defekty – maszyny, które chcą stanowić same o sobie, twierdzą, że są żywe i szykują się na rewolucję. Przywódcą defektów zostaje Markus, jeden z trzech androidów, o których losach będziemy decydować. Jest on prototypem, który malarz, Carl, otrzymał w prezencie, a tok historii z nim związanej zależy od nas.
Przed rewolucją możemy zadecydować o jej przebiegu, czy będziemy nastawieni pokojowo i spróbujemy negocjować z ludźmi, czy może wywołamy wojnę? To już zależy tylko od nas.

Detroit: Become Human wzbudza bardzo wiele emocji, od chwil wzruszenia po złość i frustrację. Po pierwszym przejściu niemal od razu włączyłam grę drugi raz, żeby sprawdzić „co by było, gdyby” i uzyskałam zupełnie inne zakończenie (a jest ich kilkanaście).
Aktorzy fenomenalnie odegrali rolę swoich postaci, ukazując ich charakter i przemianę z biegiem wydarzeń, co najbardziej można zaobserwować na relacji Hanka i Connora. Trzeba też wspomnieć o polskim dubbingu, który był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem – szczególnie głos Kary, którego fenomenalnie użyczyła Julia Kamińska.

Gra wizualnie jest dopracowana, od postaci, poprzez dzielnice, które zwiedzamy, aż po detale w pomieszczeniach. Muzyka dodaje klimatu i buduje napięcie, a w scenach z Karą chwyta za serce. Podczas gry zbieramy punkty po skończonych chapterach, które możemy wymienić na dodatkową zawartość – koncepty, charakterystykę postaci czy muzykę.
Żeby nie psuć Wam zabawy, dodam, że warto co jakiś czas po rozdziałach wracać do menu głównego.

Co nas czeka w 2019?

Czy nowy, 2019 rok dorówna poprzedniemu w kwestii premier? Myślę, że tak, ale o tym w osobnym tekście, który zobaczycie już niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *