Halo? Tu Master Chief, nie mogę rozmawiać, bo mam uratować świat

Gdy najnowsze odsłony serii Call of Duty oraz Battlefield nie spełniły większości oczekiwań graczy, niespodziewanie na imprezę wpadł sam Master Chief. Wielka legenda Microsoftu proponuje nam dobrą zabawę przy samej kampanii, jak również w trybie multiplayer. Przed Wami recenzja Halo Infinite moimi oczami.

Fabuła

Gra Halo Infinite została umiejscowiona w fabule około 18 miesięcy po wydarzeniach znanych nam z Halo 5: Guardians. Małym minusem już na samym starcie jest fakt, że deweloperzy nie zdecydowali się na krótkie wprowadzenie graczy do akcji. Po kilku godzinach pojawiają się konkretne szczegóły przygody, pozwalające połączyć opowieść z zakończeniem poprzedniego wydania. Twórcy pozwalają ponownie wcielić się Master Chiefa, jednak na samym początku ponosi on same klęski. Nasza Legenda dryfuje w kosmosie, jest zmiażdżona i niespodziewanie zostaje uratowana przez jednego z ludzi. Niestety dowiadujemy się, że nasza rasa została pokonana przez Wygnańców. Mocarne stworzenia zdominowały Zeta Halo, a przywódcy planują rozpocząć kolejny etap swojego mrocznego planu.

Cykl wydarzeń

Z godziny na godzinę utwierdzałam się w przekonaniu, że twórcy zadbali o nawet najdrobniejsze szczegóły z życia Chiefa, które momentami mogą mocno wstrząsnąć. Deweloperzy nie mogli pominąć wątku z Cortany (osobiście byłam bardzo ciekawa co dalej się z nią działo) i oczywiście na jej barkach jest budowana cała historia Halo. Gracze poznają wydarzenia związane z zakończeniem Halo 5, mamy okazję poznać motyw potężnej SI, a może zrozumieć jej postępowanie? Wydarzenia z poprzedniej przygody Chiefa zostały ciekawy sposób wplątane w najnowszą powieść. Cortana odgrywała ważną rolę dla całego uniwersum, myślę, że decyzję, którą podjęła, będziemy odczuwać jeszcze przy kolejnych produkcjach 343. Nie oznacza to jednak, że w Halo Infinite, nie pojawia się kluczowy wątek z Wygnańcami. Twórcy wielokrotnie przedstawiają wydarzenia z Escharumem: potężną bestią, która poprowadziła rasę do zwycięstwa nad UNSC.

Wsparcie innego SI – „Broń”

Chief trafia do Zeta Halo i nie może już korzystać z pomocy Cortany. Co w tej sytuacji? Znalazło się praktyczne rozwiązanie. Otóż otrzymuje on duże wsparcie od innego SI –„Broń”. Odgrywa ona naprawdę bardzo ważną rolę w fabule. Czasami miałam wrażenie, że Chief nie mógł jej do końca zaufać. Zachowywał mocno wyczuwalny dystans w stosunku do niej. Pomimo tego, że Cortanę bardzo lubiłam, Broń kupiła mnie za swoje poczucie humoru.

Rozbudowany otwarty świat

Twórcy Halo Infinte postanowili, że wrzucą Master Chiefa do rozbudowanego otwartego świata. Bohater trafia do Zeta Halo i w błyskawicznym tempie orientuje się, że cały pierścień został zajęty przez wrogie jednostki. Podczas rozgrywki przemieszczamy się do po dużym terenie, gdzie po drodze spotykamy wrogie oddziały. Mamy też okazję odbijać zajęte już miejscówki i przy okazji uwalniać żołnierzy. W ten sposób otrzymujemy dostęp do tzw. szybkiej podróży. Czasem miałam wrażenie, że twórcy nieco przesadzili z wielkością terenu. Zwłaszcza w momencie, w którym Chief musiał udać się do trzech mocno oddalonych od siebie miejsc, a sama podróż może trwać dłużej niż wykonanie zadania.

Twórcy stawiają na darmowy multiplayer

Tryb sieciowy został udostępniony jeszcze kilka tygodni przed premierą kampanii. Deweloperzy pozwolili graczom zainteresować się tytułem i sprawdzić dostępne tryby oraz mapy. Taka decyzja zaskoczyła społeczność Halo i tutaj pojawił się duży problem dla konkurencji. Mowa oczywiście o Call of Duty czy też Battlefieldzie, które musiały zmierzyć się z bezpłatną produkcją. Po raz pierwszy miałam okazję zagrać w trybie multi w Halo i czułam, że to zupełnie inna rozgrywka niż w takim klasycznym CoD. Przyznaję jednak, że dobrze się bawiłam podczas samej rozgrywki i czułam, że jest to dopracowany tytuł, bez żadnych błędów.

Deweloperzy oferują nam propozycję gry z botami, dzięki czemu możemy sprawdzić dostępne bronie oraz umiejętności. Dostajemy również możliwość decydowania się na rywalizację 4vs4 (Quick PlayRanked Arena) oraz 12vs12 (Big Team Battle). W trybie multi niestety jest zdecydowanie za długi time to kill. Co więcej, wymusza on wsadzenie całej serii magazynku we wroga. Miałam z tym lekkie problemy, gdyż jestem przyzwyczajona do tego, że już kilka kulek wystarcza do pokonania przeciwnika. Mimo tego całość wypada całkiem dobrze.

Co sądzę o Halo Infinte?

Sama kampania w Halo Infinite jest bardzo dobra i ciekawa, nawet pomimo tego, że otwarty świat jest bardzo duży. Dialogi w grze są kapitalne, a cutscenki dodają do fabuły dużo ciekawej treści. Ogrywając ten tytuł nie ma mowy o nudzie. Widać, że sama grafika jest szczegółowo dopracowana i ładnie się prezentuje. W tym przypadku nawet na skromnych telewizorach. Dźwięk w grze jak zawsze świetny i nie mam się do czego przeczepić. Jeśli chodzi o rozgrywkę w trybie multiplayer, to gra się dobrze – i nawet do wykorzystywania całej amunicji można przywyknąć.

Moja ocena to 8.5/10. Czekam z niecierpliwością na kolejną część Halo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Maciek pisze:

Super recenzja – dowiedziałem się wszystkiego czego potrzebowałem, za co dziękuję. Dobra robota – oby tak dalej.