Gdybyś to widział, Steve…

Rok 2007, San Francisco. Steve Jobs wychodzi na scenę, podnosi rękę i wywraca świat mobilnej technologii do góry nogami. Pokazuje pierwszą i największą zmianę w świecie obcowania ze sprzętem – komórka bez klawiszy. Użytkownik i ekran. Świat oszalał…


Do dziś Timowi Cookowi nie udało się osiągnąć tego, co swojemu poprzednikowi. Nie pokazał innowacji, nie zaprezentował nowej technologii obcowania ze sprzętem. Do dziś iPhone i jego założenia pozostały takie same. Konkurencja nie spała i praktycznie zrównała się z Apple, a niekiedy wyprzedziła Cupertino w niektórych funkcjach. Innowacja zatrzymała się na rzecz odgrzewanych i ulepszonych brył smartfonów. Przecież konsument i tak to kupi, więc po co się starać? Mamy w tym momencie składane, wygięte, prostokątne, rozkładane smartfony. Więc to całkiem niezły wybór, prawda? No nie do końca, bo sposób użycia i bolączki smartfonów, takie jak bateria czy odporność na uszkodzenia, nie zmieniły się od 15 lat! Wszystko działa tak samo, tylko szybciej i ładniej jest opakowane. Wystarczy popatrzeć np. na Galaxy Z Flip – jest śliczny!

iPhone dekady, czyli iPhone “IKS DE”

Przypomnijmy sobie rok 2017. Minęło 10 lat od pamiętnych wydarzeń z San Francisco. Tim Cook zaprezentował na swoim Keynote One more thing i był nim iPhone X. Nie tylko pod kątem wyglądu, ale ekranu i technologii zbliżył się do swojego Koreańskiego konkurenta. YouTuberzy zachwalali urządzenie, recenzenci oniemieli z zachwytu nad ekranem OLED w nowym dziecku Apple’a. Po paru miesiącach Apple uruchomiło jego program naprawczy, ponieważ ekran zaczął zmieniać kolory. iPhone X mimo swoich bolączek wieku dziecięcego, rozszedł się w 63 milionach egzemplarzy w ciągu 10 miesięcy. Wtedy ktoś z zarządu krzyknął “Ok, będziemy klepać tą bryłę przez najbliższe 4 lata“.

“Dam Ci stówę, jak znajdziesz różnice”

Posuch w świecie technologii przyzwyczaił nas jako klientów i producentów jako darczyńców technologii (za odpowiednią kwotę) do zaprzestania ulepszania rzeczy. Interakcja poprzez dotyk z telefonem jest od 15 lat i nikt do tej pory nie wymyślił nic nowego. Pytanie padnie pewnie, dlaczego tak siadłam na Apple? Przecież Samsung też nic z tym nie robi. Odpowiedź jest prosta. Apple jest swoistym koniem trojańskim, który umie wprowadzić konia trojańskiego do świata technologii i nawet się przy tym nie spoci. Brak złącza słuchawkowego – proszę. Slot microSD, którego nie ma – nie ma problemu. Brak ładowarki w smartfonie za 5 tysięcy? No problem! Świat technologii chcąc nie chcąc patrzy na Apple i na to, na co sobie pozwala. Bo wie, że jeżeli ich klienci przyjmą taki life-style firmy, to i klienci innych producentów też na to przystaną. iPhone 13 prawdopodobnie będzie wyglądał tak:

Dlaczego na to przystajemy?

Jako klienci niestety nie mamy wpływu na wygląd i kształt flagowców. Mimo to każdego roku tłumy ludzi bacznie obserwuje przecieki oraz rendery nowych modeli, wierząc w lepsze jutro. Niekiedy prośby klientów zostają spełnione, a zarząd spółek ugina się i wypuszcza „fanowską” edycję smartfona (jak Samsung Galaxy S20 FE, gdzie model ten posiada wszystko, czego chcieli fani). Mocne procesory, większa bateria, niższa cena… Da się drogi Apple’u? Da się! Mimo to takich przypadków można policzyć na palcach jednej ręki, a my konsumenci musimy wierzyć, że każdego roku na jakiejś prezentacji stanie na scenie “Steve Jobs” i pokaże nam, jak będzie wyglądać dziś nasze nowe jutro…

Tekst gościnny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.